15 sie 2006

Świąteczne pytania


W samo południe przy Grobie Nieznanego Żołnierza ujrzałem widok, który mnie zadziwił.
Na ekranie telewizora Prezydent RP, obok niego galowy wyprężony oficer a po bokach tej pary oraz Z PRZODU trzech smutnych w czarnych okularach. Jeden z Agentów Smithów trzymał się za brzuch (lub nieco niżej?), dwaj pozostali dzierżyli aktówki, ale jakieś dziwne, bo jakby z czarnego brezentu. Wszystko to przed wyprężonymi kompaniami honorowymi wszystkich rodzajów wojsk, przed oczami zgromadzonych licznie gości dostojnych, przedstawicieli armii zaprzyjaźnionych. Ciekawe, czy wojskowi z Rosji też są?

Co u licha? Czy ochrona musi być tak nachalna? Czy nie mogli maszerować parę kroków ZA?
Może to Czerwony Alarm antyterrorystyczny? Próba zamachu na oczach Wojska Polskiego? W Dniu Wojska Polskiego? Może jakiś łabędzi śpiew likwidowanych WSI? Może terroryści islamscy?

A co w tych teczkach? I to dwóch? Pewnie tajne kody do broni atomowej, ale jej nie mamy...
Może tajne nominacje generalskie? Albo jakieś rewelacje od jacka kurskiego! A może drugie śniadanie od żony?

Takie to durne myśli przeszkadzały mi w spokojnym celebrowaniu podniosłej uroczystości. Znowu BOR daje... ciała. Może polecieć kolejny nadgorliwy dowódca...

5 komentarzy:

jotesz pisze...

...aby opublikować ten post musiałem TRZYKROTNIE wpisywać kody literowe, coraz dłuższe!

Co to może znaczyć?

placownik pisze...

Pan Prezydent raczył był także przemówić. Wyjaśnił zebranym co to za dzień ten 15 sierpień. Nie sierpnia, jak utrzymują łże-poloniści. Na zakończenie zaś - życzył. W i m i ę zebranych.

Myślę, że warto w imieniu słuchaczy wyrazić dezaprobatę dla tej odmiany polszczyzny, którą publicznie posługuje się Pan Prezydent.

jotesz pisze...

wreszcie się czegoś dowiedziałem!

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3551370.html

Tajemnicze czarne teczki u ochrony prezydenta.

BOR użył wczoraj do ochrony głowy państwa nowych sposobów.

...Od prezydenckich urzędników dowiedzieliśmy się, że to "nowe techniki ochrony prezydenta" wprowadzone przez BOR. Według naszych informatorów w teczkach borowcy noszą płyty kuloodporne, którymi mieliby zasłonić prezydenta, gdyby ktoś chciał mu jakoś zagrozić. Nasi rozmówcy nie byli jednak w stanie wytłumaczyć, w jaki sposób mogli zagrozić prezydentowi nasi żołnierze.

Jak widać nie tylko mnie zadziwili ci Agenci Smith-si...

ply-x pisze...

Fakt, że to paranoja - osłanianie się przed własnym wojskiem. Poza tym Kaczynski moglby pomyslec i nie dobierac o TYLE wyzszych ochroniarzy. Glupio wyglada.
No ale, dozbroimy armie i prezydent bedzie bezpieczniejszy ;-)

jotesz pisze...

"Trybuna" wywiedziała się Co znajdowało się w teczkach agentów BOR`u?

Podczas uroczystości związanych ze Świętem Wojska Polskiego prezydent Lech Kaczyński ochraniany był przez dwóch funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu. Obaj dźwigali czarne torby - zauważyła "Trybuna".

Dwaj goryle nie odstępowali prezydenta na krok. Nawet w trakcie uroczystej odprawy wart przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Ale też podczas przemarszu przed kompanią honorową, a także na belwederskim dziedzińcu podczas nominacji generalskich.

Wiadomo, że głowę państwa trzeba ochraniać. Czy jednak Lechowi Kaczyńskiemu potrzebni są agenci BOR-u, kiedy przechadza się przed szeregami Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego? - zastanawia się dziennik i przypomina, że Lech Wałęsa, podobnie potem Aleksander Kwaśniewski nie paradowali przed Wojskiem Polskim ze ścisłą ochroną osobistą.

Gazeta zapytała byłego szefa BOR Grzegorza Mozgawę, czy taka ochrona podczas państwowej uroczystości jest czymś normalnym. Nie znam kulisów. Ale nie jest naturalne, żeby była taka ochrona. Musiało się coś wydarzyć. Albo po prostu zmieniono procedury. Za moich czasów aż tak rygorystycznie stosowanych zasad ścisłej ochrony nie było - wyjaśnia.

Co agenci BOR-u mogli nieść w tajemniczych teczkach? W takiej teczce może być albo broń automatyczna, albo rozkładany w czasie zagrożenia parawan kuloodporny - wyjaśnia Mozgawa. Nie podejrzewam, że obawiają się jakiegoś zagrożenia. To pewnie zwykła profilaktyka, tylko że aż nadto wyeksponowana - ocenia rozmówca "Trybuny". (PAP)