26 sie 2006

"niewłaściwy skrót myślowy"

Antoni Macierewicz przeprosił osoby urażone swoją wypowiedzią
Antoni Macierewicz oświadczył, że mówiąc o byłych polskich ministrach spraw zagranicznych 'użył niewłaściwego skrótu myślowego', a osoby urażone tą wypowiedzią przeprasza. (karp, pap)

Dziś w sobotę 26 sierpnia 2006 roku w polityce polskiej narodził się nowy rodzaj operacji mózgowej, przypominający myślenie - tak zwany "niewłaściwy skrót myślowy".
Można go określić krótko "antek".
Antka się puszcza - jak bąka. Podobieństwo jest duże - antek też potrafi narobić smrodu, antek się nie podoba, antek wzbudza dezaprobatę, antek nie uchodzi dżentelmenom.
Antka może puścić cham, który po puszczeniu uśmiecha się zwycięsko i tajemniczo.
Tajemnica pryska, gdy okazuje się, że antek to po prostu krótkotrwały defekt mózgu, choć często jest symptomem długotrwałego i postępującego defektu.
Mały Wielki Człowiek Premier kolejny raz pokazał narodowi swe wyjątkowe umiejętności dobierania współpracowników. Jak można by nazwać Antka? Może Skrótmyślowy?
Minister Antek Skrótmyślowy - to brzmi interesująco...

6 komentarzy:

jah pisze...

no i Macierewicz w skrótowymyślowy sposob przeprosił, co było w jego przypadku niebywałym ekwilibrystyczno-retoryczym wygibasem. Teraz minister ma mózgowy zakwas ;)

Stary Werter pisze...

Bomba. "Puszczenie antka" należałoby propagować. No, może nie samą czynność, ale termin.
Chociaż, z drugiej strony, nie jest to działanie typowe tylko dla AM, zwyczaj ten jest dość powszechny. Pozdrawiam. SW

jotesz pisze...

Zamieszczam krótki komentarz z wrocławskiej mutacji GW, bo może nie trafić do reszty kraju, a jest ciekawą oceną "puszczenia antka"...

http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,3577561.html
Klaustrofobia
- Nawet nie ignorować

Kiedy tu, w południowej Anglii, zasiadam przed ekranem i przeglądam w internecie wiadomości z Polski, mam wrażenie, że jestem w innym świecie. W ostatnich dniach w gazetach i portalach internetowych emocjonowano się "przeprosinami" ministra Macierewicza, zastanawiano, czy - być może - jednak coś się kryło za pomówieniem byłych ministrów spraw zagranicznych o zdradę stanu. W jednej z gazet twierdzono nawet, że "przeprosiny" mogą naprawić szkody w kraju, ale za granicą już nie. Tu mogę uspokoić kolegów dziennikarzy: nie ma żadnych szkód. Oglądając dzienniki telewizyjne, czytając tutejsze gazety, ani razu nie zauważyłem, żeby ktoś się w ogóle zajmował braniem pod uwagę ewentualności, iż ministrowie Meller, Skubiszewski, Bartoszewski, Olechowski, Rosati mogli być sowieckimi lub rosyjskimi agentami.

Czasami zachodnioeuropejska ignorancja dla spraw polskich ma też swoje dobre strony. Czym to jednak wyjaśnić, że media, które w ostatnich tygodniach nie zostawiły suchej nitki na polskim rządzie (z wyjątkiem pochwały "The Economist" za lustrację), przeszły do porządku dziennego nad rewelacją ministra Macierewicza? Możliwe są dwa tłumaczenia. Według pierwszego - angielscy dziennikarze znają ministrów Geremka, Bartoszewskiego, Olechowskiego, Rosatiego etc., ale kompletnie nie wiedzą, kto to jest Antoni Macierewicz. Według drugiej wersji - oni znają ministrów spraw zagranicznych i za dobrze wiedzą, kim jest Antoni Macierewicz.

Obie wersje prowadziły do kompletnego zlekceważenia jego wypowiedzi - zarówno jego pomówienia, jak i jego przeprosin. A z tego wynika kolejna ciekawa konkluzja: obojętnie, co minister Macierewicz powie, i tak zostanie to zlekceważone w Wielkiej Brytanii. A to, jak mi się wydaje, całkiem zdrowy objaw, dobrze mi znany z Wiednia, gdzie w takich sytuacjach mądrość ludowa zaleca "nawet nie ignorować" takiego osobnika. Sądzę więc, że Antoni Macierewicz już zapracował sobie na taką pozycję międzynarodową, że każda jego kolejna wypowiedź zostanie na świecie "nawet nie zignorowana". Teraz będzie musiał jeszcze trochę zapracować na to, aby i Polacy uznali jego wysiłek i "nawet go już nie ignorowali". Wówczas stanie się on pierwszym politykiem na świecie, który będzie mógł robić (a zwłaszcza mówić), co chce, i nie będzie to miało żadnych skutków. Będzie tak, jakby ministra Macierewicza w ogóle nie było.

Klaus Bachmann 2006-08-27, niemiecki publicysta mieszkający we Wrocławiu21:54

jotesz pisze...

Aleksander Szczygło, szef kancelarii prezydenta, ogłosił, że opinia Antoniego Macierewicza była "szarżą słowną".

"Puszczenie antka" = "szarża słowna".

Czy TO już można wpuścić do Wikipedii?

jotesz pisze...

Minister Bartoszewski, ustępując z Instytutu Czegoś Tam Międzynarodowego, powiedział, że nie dziwiłby się, gdyby "antka puścił" oborowy...
Panie Ministrze Bartoszewski! Dla wielu oborowych porównanie do Ministra Skrótamyślowego byłoby obelgą...

jotesz pisze...

Pani Minister Anna nie pofotygowała się, by zabrać głos w obronie ministrów spraw zagranicznych na których "puszczono antka".

Nie pofotygowała się nawet, by obronić ministra Władysława Bartoszewskiego.

Nie fotygowała się, bo nie dostała sygnału do działania od Małego Wielkiego Człowieka Prezydenta.

Sznurki w bezruchu - kukiełka nieruchoma...