17.06.2012

Doszyjmy do flagi...

Doszyjmy do tej wielkiej, biało-czerwonej flagi, niebieski trójkąt i podarujmy braciom Czechom! Może przyniesie im szczęście...

12.04.2012

Blogowanie posmoleńskie

Jakieś wariactwo po dwóch latach zaraziło polską politykę. Katastrofa narodowa okazała się zdradzieckim spiskiem wrogich mocarstw wspomaganych przez rodzimych sprzedawczyków.


Prostackie, prymitywne pomówienia asekurowane są słowami "nie wiem, nie mam dowodów, nie mam nic, ale mam poczucie, że to chyba, prawdopodobnie, jak się domyślam, jak sobie po nocach wymyślam, jak powiadał poeta - ZDRADZENI O ŚWICIE!".

Nie chce mi się blogować...

Blagowanie.

28.01.2012

AC/DC YES!

ACTA NO!!!

02.09.2010

Wokół pomnika ofiar tragedii...

Będąc niedawno w Sztokholmie trafiłem w kilka miejsc, które wywołały we mnie smutne porównania. Pstryknąłem zdjęcia...


Oto pomnik ofiar tragedii morskiej w 1994 roku autorstwa polskiego rzeźbiarza Mirosława Bałki.

Zatonięcie promu"Estonia" było największą cywilną katastrofą w dziejach powojennej Europy i największą katastrofą, jaka miała miejsce na Bałtyku w czasach pokojowych. Zginęły 852 osoby. Oprócz Szwedów i Estończyków byli wśród nich obywatele piętnastu innych krajów, w tym również Polski. Na ścianach skromnego monumentu wyryto nazwiska wszystkich ofiar tragedii.

Sven Olof Joachim Palme - polityk szwedzki, przewodniczący Szwedzkiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej 1969-1986, premier Szwecji 1969-1976 oraz 1982-1986. W l. 1958-1986 zasiadał w Riksdagu. W l. 1963-1965 był ministrem bez teki, następnie do 1967 ministrem komunikacji i w l. 1967-1969 ministrem odpowiedzialnym za oświatę.

Olof Palme został zamordowany 28 lutego 1986 r. na Sveavägen w Sztokholmie. Tablicę umieszczono na chodniku w miejscu, gdzie został zastrzelony.

Po śmierci Olofa Palmego wiele miejsc na świecie zostało nazwanych jego imieniem. W Polsce jest patronem Szkoły Podstawowej nr 1 w Józefowie.

Olof Palme został pochowany na cmentarzu przy kościele Adolfa Fryderyka, w centrum Sztokholmu, bardzo blisko miejsca w którym zginął.

12.08.2010

Naród żąda!

Krzyż ma zostać!

I tablica ma być!
I pomnik ma być!
I postument!
I obelisk.
I wieża widokowa.
I muzeum koniecznie.
Najlepiej w pałacu prezydenckim!
A prezydent wybrany przez omyłkę
- won do Belwederu!

A pod tym Centrum Pamięci:
comiesięczne oddanie hołdu każdego 10-tego,
codzienny capstrzyk harcerski o 20.00,
coranne czuwanie poranne,
w południe bicie dzwonów,
wieczorem pieśni żałobne,
raz do roku przemarsz
spod pałacu im. prezydenta
Lecha Kaczyńskiego na Wawel.

04.08.2010

Żwirowisko w mózgu

czyli


fanatyzm
dewotyzm
debilizm
talibanizm

25.07.2010

Myślozbrodnia prezesa

Pan prezes powiedział co wiedział! Od dawna wiedział. Tylko wcześniej nie powiedział! A to było tak…

Myślozbrodnia - przestępstwo możliwe do popełnienia w Oceanii, fikcyjnym państwie stworzonym przez George'a Orwella w powieści pt.Rok 1984.

Słowo "myślozbrodnia" pochodzi z nowomowy i jest efektem połączenia słów "myśli" i "zbrodnia". W praktyce oznacza ono przestępstwo polegające na myśleniu przeciwko Partii oraz Wielkiemu Bratu. Myślozbrodnię wykrywa Policja Myśli, która pełni rolę tajnej policji, łapiącej ludzi nie mających takich poglądów, jakie odpowiadają Partii. Człowiek, który został ogłoszony przez Policję Myśli myślozbrodniarzem, zostaje poddany ewaporacji, tzn. wymazuje się jego wszystkie dane z ksiąg oraz zaciera się po nim wszelki ślad.Wtedy jest przetrzymywany w siedzibie Ministerstwa Miłości.”

Zbrodnia oczywiście nie jest w rozumieniu prawa, na którym prezes się przecież zna, skoro je ukończył. Zbrodnia jest w kategoriach moralnych, na których prezes zna się jeszcze bardziej, niż na prawie. Przy takim interpretowaniu można się zastanawiać, czy prezes prawa nie chce wykończyć? I moralności przy okazji…

Coś by pan prezes wykończył i jest to na pewno Platforma. Prezes by ją wykończył, wysadził, zniszczył, zlikwidował, ślady zaorał i polał napalmem albo kwasem solnym. Tyle, że jak na razie wygląda, iż prezes wykończy własną Partię. Na zjeździe właśnie zrezygnowano z Ministerstwa Miłości. Nieoficjalnego ministerstwa. Działało tylko w czasie kampanii prezydenckiej. Wtedy prezes przeszedł odmianę. Odrodził się, jak ten feniks z popiołów. Teraz pani minister miłości poszła w odstawkę wraz z Poncyliuszem.

Teraz wyszło szydło z worka. Worek co prawda kusy jakiś, skoro na wicemarszałka Sejmu prezes namaścił Kuchcińskiego posła porażającego swą inteligencją. Niech Schetyna ma przy sobie kogoś mądrego wreszcie, a nie tylko Zbychów, Rychów i oprychów! A Szydło to kobieta, która stała się wiceprzewodniczącą Partii. Taka królica z cylindra prezesa wyjęta, no bo jakoś Szydło zupełnie nie kojarzyło się z czymkolwiek znanym z czegokolwiek. Będzie teraz służyć do kłucia. Może przekłuje rozdęty do niemożliwości balon platformerski? Na drugiego wicka został namaszczony europoseł Ziobro. Też prawnik, jak prezes. Też wprawny w ekwilibrystyce myślowej i prawniczej. Z wielkimi osiągnięciami, nieco już zapomnianymi. Szybko się nam przypomni!

Ale wróćmy do zbrodni na myśli, jakiej na umysłach Polaków usiłuje dokonać prezes Mały Brat. Prezes podchwycił słowo rzucone przez policmajstra z Policji Myśli, posła Antoniego Macierewicza. Poseł powołał parlamentarną Komisję Myśli, która myśli, że jest komisją parlamentarną, bo złożona jest wyłącznie z członków jednej jedynej Partii. To nawet w stylu Oceanii… Komisja została poparta przez rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej. Właściwe rodziny, bo są też rodziny podatne na zbrodnię. Ich głosy zostaną najwyżej poddane ewaporacji!

Ciąg dalszy dopiero się zaczyna i potrwa długo!

My, Wrocławianie...

To słowa nieżyjącego już od kilku lat Jana Kaczmarka. Tak mi się wydaje. Próbowałem zweryfikować googlem i nie udało się.


My wrocławianie, my wrocławianie,
Jakby nie było jest nas wielu niesłychanie,
Przystojni panowie, piękne panie,
Mamy fason, styl i gest,
My wrocławianie tak jest.

Pan pyta skąd my co za pytanie?
My wrocławianie drogi panie wrocławianie
Przystojni chłopcy piękne panie
Mamy fason styl i gest
My wrocławianie
Tak jest!


Ta dumna piosenka nie mówi o durniach, którzy licznie zaśmiecają nasz gród swymi durnymi działaniami. To w kontekście smutnej informacji, którą znalazłem w Gazecie Wrocławskiej:


Co roku z kasy miejskiej wycieka milion złotych, które wydaje się na naprawianie szkód, zadanych naszemu miastu. Ta kasa miejska to tak naprawdę nasza własna wrocławska kieszeń. Straty są dużo większe, bo przecież codziennie mijamy dziesiątki albo i setki durnych murali, bohomazów, grafitti oraz bezmózgich ogłoszeń wlepianych wszędzie. Zakuwałbym w dyby pod pręgierzem na Rynku i pozwalał każdemu na sprejowanie durnych pleców oraz podplecków!

Oto najważniejszy fragment artykułu:

“Ranking najczęściej niszczonych miejsc:

1. Nowa kładka nad fosą przy placu Orląt Lwowskich. Wczoraj naliczyliśmy tam 4 rozbite szyby i trzy inne pomazane sprejem.

2. Fontanna w Rynku. Dwa razy wymieniano już tam szyby. Kilka razy trzeba było wypompować wodę i wypłukać całą misę fontanny.

3. Pomnik Fredry. Średnio raz na miesiąc z ręki hrabiego znika pióro (koszt wymiany to 475 zł), pomnik bywa także pomazany farbą.

4. Kule przy Świdnickiej. Jakiś czas temu jedną z kul upodobali sobie wandale, którzy kilka razy odrywali ją od nawierzchni ulicy. Nietrzeźwi dowcipnisie toczyli ją po ulicy Świdnickiej.

5. Fontanna przy placu Orląt Lwowskich. Dysza fontanny jest przez chuliganów ustawiana tak, by woda leciała na placyk, przez który przechodzą ludzie. Trzeba dodatkowo zapłacić obsłudze fontanny za regulację lub wymianę dyszy.

6. Wyspa Bielarska. Łupem wandali pada tutaj wyposażenie placu zabaw. Doszło do tego, że urzędnicy musieli usunąć miniwyciąg dla najmłodszych, który notorycznie był niszczony.

7. Księże Małe. Kilka razy wyrywano tutaj rośliny ozdobne z dużych wazonów, w końcu urzędnicy zdecydowali, że posadzą tam stokrotki, na razie są bezpieczne. Ale niedawno ktoś wyrwał deski z wiaty rowerowej.

8. Szermierz. Fontanna z figurką szermierza to ulubione miejsce dla studenckich wygłupów. Pływano już w niej nawet kajakiem. Ostatnio obrócono figurę szermierza o 180 stopni, raz wyrwano mu także szablę razem z rękojeścią. Koszt naprawy wyniósł prawie 1000 zł.

9. Park Południowy. W tym roku z parku zniknęło już kilka ławek. Najprawdopodobniej trafiły na czyjeś posesje, bo zostały usunięte tak, by za bardzo ich nie zniszczyć.

10. Park Nowowiejski. W tym roku w parku zniszczono kilka latarni. Miejskie służby musiały wymienić w nich klosze.


Jak Twoim zdaniem miasto powinno walczyć z wandalami? Czekamy na opinie!”



Opinia moja jest taka, że nie wygramy ze złem, tolerując je durnymi opisami o „małej społecznej szkodliwości”. To jest ogromna szkodliwość, bo jest to zbrodnia na naszej wspólnej przestrzeni publicznej, jest to oszpecanie naszego miasta, jego najpiękniejszych miejsc. Każdy wandalizm powinien być napiętnowany, a to robota dla nas wszystkich. Dla mieszkańców, rodziców, krewnych, księży na kazaniach, nauczycieli w szkołach, klubów kibica wszelkich sportów, harcerzy, samorządów mieszkańców, rad osiedli. Dla WSZYSTKICH!