AC/DC YES!
ACTA NO!!!
HYDE PARK vs O'HYDE PARK
Będąc niedawno w Sztokholmie trafiłem w kilka miejsc, które wywołały we mnie smutne porównania. Pstryknąłem zdjęcia...
Autor:
jotesz
o
6:46 PM
2
komentarze
Etykiety: pomnik ofiar
Krzyż ma zostać!
Autor:
jotesz
o
8:14 PM
8
komentarze
Etykiety: krzyżowcy
czyli
Autor:
jotesz
o
7:38 PM
0
komentarze
Etykiety: krzyżowisko
Pan prezes powiedział co wiedział! Od dawna wiedział. Tylko wcześniej nie powiedział! A to było tak… „Myślozbrodnia - przestępstwo możliwe do popełnienia w Oceanii, fikcyjnym państwie stworzonym przez George'a Orwella w powieści pt.Rok 1984. Słowo "myślozbrodnia" pochodzi z nowomowy i jest efektem połączenia słów "myśli" i "zbrodnia". W praktyce oznacza ono przestępstwo polegające na myśleniu przeciwko Partii oraz Wielkiemu Bratu. Myślozbrodnię wykrywa Policja Myśli, która pełni rolę tajnej policji, łapiącej ludzi nie mających takich poglądów, jakie odpowiadają Partii. Człowiek, który został ogłoszony przez Policję Myśli myślozbrodniarzem, zostaje poddany ewaporacji, tzn. wymazuje się jego wszystkie dane z ksiąg oraz zaciera się po nim wszelki ślad.Wtedy jest przetrzymywany w siedzibie Ministerstwa Miłości.” Zbrodnia oczywiście nie jest w rozumieniu prawa, na którym prezes się przecież zna, skoro je ukończył. Zbrodnia jest w kategoriach moralnych, na których prezes zna się jeszcze bardziej, niż na prawie. Przy takim interpretowaniu można się zastanawiać, czy prezes prawa nie chce wykończyć? I moralności przy okazji… Coś by pan prezes wykończył i jest to na pewno Platforma. Prezes by ją wykończył, wysadził, zniszczył, zlikwidował, ślady zaorał i polał napalmem albo kwasem solnym. Tyle, że jak na razie wygląda, iż prezes wykończy własną Partię. Na zjeździe właśnie zrezygnowano z Ministerstwa Miłości. Nieoficjalnego ministerstwa. Działało tylko w czasie kampanii prezydenckiej. Wtedy prezes przeszedł odmianę. Odrodził się, jak ten feniks z popiołów. Teraz pani minister miłości poszła w odstawkę wraz z Poncyliuszem. Teraz wyszło szydło z worka. Worek co prawda kusy jakiś, skoro na wicemarszałka Sejmu prezes namaścił Kuchcińskiego posła porażającego swą inteligencją. Niech Schetyna ma przy sobie kogoś mądrego wreszcie, a nie tylko Zbychów, Rychów i oprychów! A Szydło to kobieta, która stała się wiceprzewodniczącą Partii. Taka królica z cylindra prezesa wyjęta, no bo jakoś Szydło zupełnie nie kojarzyło się z czymkolwiek znanym z czegokolwiek. Będzie teraz służyć do kłucia. Może przekłuje rozdęty do niemożliwości balon platformerski? Na drugiego wicka został namaszczony europoseł Ziobro. Też prawnik, jak prezes. Też wprawny w ekwilibrystyce myślowej i prawniczej. Z wielkimi osiągnięciami, nieco już zapomnianymi. Szybko się nam przypomni! Ale wróćmy do zbrodni na myśli, jakiej na umysłach Polaków usiłuje dokonać prezes Mały Brat. Prezes podchwycił słowo rzucone przez policmajstra z Policji Myśli, posła Antoniego Macierewicza. Poseł powołał parlamentarną Komisję Myśli, która myśli, że jest komisją parlamentarną, bo złożona jest wyłącznie z członków jednej jedynej Partii. To nawet w stylu Oceanii… Komisja została poparta przez rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej. Właściwe rodziny, bo są też rodziny podatne na zbrodnię. Ich głosy zostaną najwyżej poddane ewaporacji! Ciąg dalszy dopiero się zaczyna i potrwa długo!
Autor:
jotesz
o
6:06 PM
0
komentarze
Etykiety: PiS
To słowa nieżyjącego już od kilku lat Jana Kaczmarka. Tak mi się wydaje. Próbowałem zweryfikować googlem i nie udało się.
My wrocławianie, my wrocławianie,
Jakby nie było jest nas wielu niesłychanie,
Przystojni panowie, piękne panie,
Mamy fason, styl i gest,
My wrocławianie tak jest.
Pan pyta skąd my co za pytanie?
My wrocławianie drogi panie wrocławianie
Przystojni chłopcy piękne panie
Mamy fason styl i gest
My wrocławianie
Tak jest!
Ta dumna piosenka nie mówi o durniach, którzy licznie zaśmiecają nasz gród swymi durnymi działaniami. To w kontekście smutnej informacji, którą znalazłem w Gazecie Wrocławskiej:
Co roku z kasy miejskiej wycieka milion złotych, które wydaje się na naprawianie szkód, zadanych naszemu miastu. Ta kasa miejska to tak naprawdę nasza własna wrocławska kieszeń. Straty są dużo większe, bo przecież codziennie mijamy dziesiątki albo i setki durnych murali, bohomazów, grafitti oraz bezmózgich ogłoszeń wlepianych wszędzie. Zakuwałbym w dyby pod pręgierzem na Rynku i pozwalał każdemu na sprejowanie durnych pleców oraz podplecków!
Oto najważniejszy fragment artykułu:
“Ranking najczęściej niszczonych miejsc:
1. Nowa kładka nad fosą przy placu Orląt Lwowskich. Wczoraj naliczyliśmy tam 4 rozbite szyby i trzy inne pomazane sprejem.
2. Fontanna w Rynku. Dwa razy wymieniano już tam szyby. Kilka razy trzeba było wypompować wodę i wypłukać całą misę fontanny.
3. Pomnik Fredry. Średnio raz na miesiąc z ręki hrabiego znika pióro (koszt wymiany to 475 zł), pomnik bywa także pomazany farbą.
4. Kule przy Świdnickiej. Jakiś czas temu jedną z kul upodobali sobie wandale, którzy kilka razy odrywali ją od nawierzchni ulicy. Nietrzeźwi dowcipnisie toczyli ją po ulicy Świdnickiej.
5. Fontanna przy placu Orląt Lwowskich. Dysza fontanny jest przez chuliganów ustawiana tak, by woda leciała na placyk, przez który przechodzą ludzie. Trzeba dodatkowo zapłacić obsłudze fontanny za regulację lub wymianę dyszy.
6. Wyspa Bielarska. Łupem wandali pada tutaj wyposażenie placu zabaw. Doszło do tego, że urzędnicy musieli usunąć miniwyciąg dla najmłodszych, który notorycznie był niszczony.
7. Księże Małe. Kilka razy wyrywano tutaj rośliny ozdobne z dużych wazonów, w końcu urzędnicy zdecydowali, że posadzą tam stokrotki, na razie są bezpieczne. Ale niedawno ktoś wyrwał deski z wiaty rowerowej.
8. Szermierz. Fontanna z figurką szermierza to ulubione miejsce dla studenckich wygłupów. Pływano już w niej nawet kajakiem. Ostatnio obrócono figurę szermierza o 180 stopni, raz wyrwano mu także szablę razem z rękojeścią. Koszt naprawy wyniósł prawie 1000 zł.
9. Park Południowy. W tym roku z parku zniknęło już kilka ławek. Najprawdopodobniej trafiły na czyjeś posesje, bo zostały usunięte tak, by za bardzo ich nie zniszczyć.
10. Park Nowowiejski. W tym roku w parku zniszczono kilka latarni. Miejskie służby musiały wymienić w nich klosze.
Jak Twoim zdaniem miasto powinno walczyć z wandalami? Czekamy na opinie!”
Opinia moja jest taka, że nie wygramy ze złem, tolerując je durnymi opisami o „małej społecznej szkodliwości”. To jest ogromna szkodliwość, bo jest to zbrodnia na naszej wspólnej przestrzeni publicznej, jest to oszpecanie naszego miasta, jego najpiękniejszych miejsc. Każdy wandalizm powinien być napiętnowany, a to robota dla nas wszystkich. Dla mieszkańców, rodziców, krewnych, księży na kazaniach, nauczycieli w szkołach, klubów kibica wszelkich sportów, harcerzy, samorządów mieszkańców, rad osiedli. Dla WSZYSTKICH!
Autor:
jotesz
o
12:40 PM
0
komentarze
Etykiety: Polacy
Zacznę od tytułowego rusycyzmu – przymiotnik ustawiłem na pierwszym miejscu z premedytacją orwellowską. Jeśli parlament jest miejscem, w którym znajdujemy wiele partii, to TA komisja jest zdumiewająca.
Zacznę jednak od pieca, czyli od Wiadomości TVP. Wczorajszy, z 20 lipca 2010, przekaz informacyjny (???) zaczęto od tej wiadomości. W kolejności jak podaję z pamięci. Najpierw, że POWSTAŁA komisja PARLAMENTARNA. Następnie podano, że zapisało się do niej (dziwny to tryb powstawania komisja – jakieś sejmowe pospolite ruszenie) PONAD STU posłów! Wielka więc grupa – ponad ćwiartka.
Dopiero teraz bąknięto, że są to posłowie z PiSu. Gdy już “ciemny lud” zanotował w swym bardzo małym rozumku przymiotnik pierwszoplanowy PARLAMENTARNA a w drugoplanowym, że PONAD SETKA POSŁÓW, to przyszła pora na trzeciorzędne informacje, że posłowie Platformy i SLD nie wyrazili chęci wzięcia udziału w pracach komisji. Możemy tylko z ubolewaniem westchnąć, że “widocznie nie zależy im na wyjaśnieniu przyczyn katastrofy smoleńskiej”, a może nawet mają jakiś interes w tym, by” nic nie wyjaśniono”.
Ostatnią informacją były spekulacje na temat tego, kto zostanie szefem tej samozwańczej, samorzutnej, albo powstałej z porywu serca, z konieczności dziejowej, z odpowiedzialności za losy Ojczyzny (proszę skreślić odpowiadające czytającym fragmenty i pozostawienie właściwych) KOMISJI. By nie trzymać widzów w zbyt długiej niepewności pokazywano posła Antoniego Macierewicza ze szczerym uśmiechem na zatroskanym obliczu. Poseł utrzymywał wzmiankowany uśmiech przez całe długie ujęcie, co jest dla mnie faktem niesamowitym, bo przyzwyczaiłem się do powagi a nawet tragizmu na jego sympatycznej niewątpliwie, choć nie dla mnie, twarzy…
Po cóż tak długi opis tak krótkiej informacji? Otóż dlatego, że była pierwszą, czyli zdaniem twórców, NAJWAŻNIEJSZĄ sprawą. Po drugie – moim zdaniem nie byłą to informacja, tylko MANIPULACJA pozorująca informację. Po trzecie – właśnie dostałem kolejne, coroczne wezwanie z Bydgoszczy, do uregulowania zadłużenia abonamentowego.
Szanowna TVP, dla mnie TVPiS, otóż dopóki będą mi serwowane takie “informacje”, tak PREPAROWANE, to ja NIE BĘDĘ płacił! Widocznie władze “niezależnej” telewizji wiedzą o moim nastawieniu, bo głośno cieszyły się, że wreszcie telewizja nazywająca siebie samą publiczną zarobiła kupę pieniędzy, dzięki mądrej pracy tychże władz. Niech więc sobie tkwi w tym radosnym samozadowoleniu…
ps. Zdumiała mnie Rzeczpospolita publikując komentarz Łukasza Warzechy. Wytłumaczeniem czy usprawiedliwieniem może być fakt, że >>Autor jest publicystą i komentatorem dziennika “Fakt”<<. Rzadko mi się zdarza w tak znaczącej części argumentów zgadzać się z panem Warzechą. Taki fakt...
Autor:
jotesz
o
4:59 PM
0
komentarze
Etykiety: TVPiS
No i mamy EuroPride w Warszawie. Podobno osiem tysięcy osób wzięło udział. Gejów i lesbijek było mniej, bo postulaty odmiennych erotycznie popierali zwykli heterycy.
Dobrze, że jestem we Wrocławiu, bo nie miałem dylematu - iść, czy nie iść? Nie muszę zresztą chodzić na parady, by popierać postulaty, jeśli są takie:
"te dotyczące możliwości wspólnoty majątkowej, wspólnego rozliczania podatków z partnerem, sprawowania opieki nad dziećmi partnera czy prawa do decydowania o leczeniu nieprzytomnego partnera".
Było pięć kontrdemonstacji, w tym jedna łysych patriotów hajlujących praworęcznie, w skrócie Prawych. To nasze Gej-zery Patriotyzmu - wręcz gorące wytryski polskości w stylu germańsko-rzymskim. Być może gej-zery wystraszyły się tego, czego boi się poseł Jurek Marek albo Marek Jurek. Otóż jego zdaniem taka parada zagraża prawom człowieka. Paradne! Świętoszkowatość posła dwuimiennego na ogół mnie wzrusza, tak autentyczna się wydaje, ale tym razem poseł truchta w stronę osła mózgowo. Ja się nie obawiam o moje prawa człowieka z powodu, że Tomasz Raczek oddziedziczy majątek swego partnera czy odwrotnie. Nie wiem nawet, czy rodzina pana Raczka jest przychylna jego orientacji seksualnej, czy nie. Zupełnie mnie orientacja pana Raczka nie interesuje a tylko to, że życzę sobie, by pan Tomasz Raczek miał nie mniejsze prawa niż ja, i nie większe niż ja. Prawo powinno chronić ludzi niezależnie od ich orientacji seksualnej, bo orientacja jest czymś do tego stopnia prywatnym, że prawo nie powinno się nią zajmować. Zwłaszcza, gdy prawo chciałoby różnicować ludzi!
A pan poseł-oseł Jurek uważa, że prawo powinno gejów dyskryminować. "Według niego miejsce Polski powinno być po stronie krajów, które stoją na straży wartości chrześcijańskich." Ja nie chcę, by prawo jakoś specjalnie chroniło WC, bo powinno zajmować się człowiekiem, a nie jego wyznaniem czy orientacją.
Jedyne co mnie peszy, to adopcje dzieci przez gejów lub lesbijki. Peszy mnie, bo nie mam zbytnio twardego stanowiska w tej sprawie. Oczywiście, przeciwnicy wyobrażają sobie hodowlę małych zboczeńców przez dewiantów, co jest dla mnie piramidalnym trywializowaniem sprawy. W kraju, gdzie takie masy dzieci są katowane i molestowane przez swych rodziców o orientacji podstawowej, czyli hetero-alkoholowej, pary chcące takim dzieciom stworzyć normalny dom, nawet jeśli ciut odbiegający od norm WC, ale BEZ PRZEMOCY, za to z miłością? No, to JEST pytanie...
Autor:
jotesz
o
7:02 PM
4
komentarze
Etykiety: Polacy