30 mar 2007

okrągły stół - wspomnienia


Ten okrągły stół był modelem surrealistycznym – miał być jakimś antystołem, przy którym można zasiąść, ale z którego nie ma żadnego pożytku.

Chyba pasuje do dzisiejszych czasów i wymiaru dzisiejszych polityków zarówno duchowego jak i fizycznego…

28 mar 2007

okrągły stół - wspomnienia

W 1988 roku narysowałem siedem rysunków okrągłego stołu – były to różne modele tego mebla.
Zaczynam od modelu proroczego – dziś już wiemy, że zasiadających wokół można podzielić na więcej niż cztery części, zwalczające się zaciekle. Wszyscy się podzielili i pożarli, a niektórzy zostali pożarci…

27 mar 2007

A któż to taki, piękny i młody?




W 1992 roku ja też rysowałem – wtedy mi się chciało. Po 15 latach chce mi się mniej, choć znowu zaczyna wzbierać ochota. Zwłaszcza, że teraz życie polityczne staje się takie karykaturalne a karykatury właśnie lubiłem rysować…

Mała, średnia i wielka...

Chodzi o lustrację - mała lustracja Geta-Stankiewicza poprzedza średnią i wielką, o czym donosi dzisiejsza wrocławska Gazeta Wyborcza.

Getas zainspirował mnie do złożenia lustracji blogowej w Salonie24. W Bloggerze jest to zbędne, bo Wydawca i Redaktor Naczelny lub ktokolwiek, kto ma taką lub podobną funkcję nie działa w Polsce, jak sądzę...

Tyle że jako bloger jestem jotesz, więc to jotesz składa lustrację? Ale jotesz urodził się dopiero 29 maja 2006 roku, więc lustracji nie podlega. Ponieważ jednak jotesz pisuje często opinie, przekonania polityczne i wydarzenia z życia jego twórcy to może ów stwórca powinien się zlustrować? Byłoby to na rękę Gospodarzowi, który jest jakby Redaktorem Naczelnym Salonu24. Nawet nie „jakby” tylko całą gębą, że tak rubasznie sobie palnę! Kto może wywalić blogera? Kto może mu ocenzurować blog? Kto w danym dniu na górze pierwszej strony Salonu24 umieszcza wybrane blogi? No Naczelny! Albo jego sekretarka redakcji...


OŚWIADCZENIE
Ja, jotesz, bloger łatwy do ustalenia,
urodzony i zamieszkały we Wrocławiu,
legitymujący się dowodem osobistym i paszportem,
świadom odpowiedzialności
za złożenie niezgodnego z prawdą oświadczenia,
po zapoznaniu się z treścią ustawy
z dnia 18 października 2006 roku
o ujawnieniu informacji o dokumentach
organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944 – 1990,
oraz treści tych dokumentów
(Dz.U. Nr 218, poz. 1592, z późn. zm.),
oświadczam, że
nie pracowałem,
nie pełniłem służby
ani nie byłem świadomym
i tajnym współpracownikiem
organów bezpieczeństwa państwa

w rozumieniu art. 2 i 3a powołanej ustawy.
jotesz
27 marca 2007 roku

kiedyś w Afryce Południowej...

...był w odwiedzinach młody lewicowy polityk Aleksander K. i strasznie na przyjęciu, wydanym przez miejscową Polonię, przechwalał się, że zostanie prezydentem i jak wtedy biznes będzie miał dobrze...

Mój przyjaciel, który tam się znalazł, bo uciekał od komuny gdzie pieprz rośnie, bardzo był tym zeźlony, i powiedział, że prędzej mu kaktus wyrośnie, niż taki palant prezydentem zostanie.

Okazuje się, że w Polsce zawsze może zostać prezydentem "mały krętacz"...

25 mar 2007

idzie wiosna...


oko Czeczota

Piętnaście lat temu Andrzej Czeczot był widocznie zdenerwowany nieco tym, jak wygląda kultura polityczna w Trzeciej Rzeczypospolitej. Miał prawo – przecież istniała już TRZY lata! Dziś mamy kilka Rzeczypospolitych…

Druga jeszcze dyszy zsapanym oddechem Oleksego Józefa i podobnych mu mamutów.

Trzecia ciągle żyje dla wielu Polaków, mimo swych niedoskonałości.

Ale rodzi się w bólach 4erpe, w której takie zwyrodnienia, jakie zdenerwowały oko Czeczota, będą nie do pomyślenia. Widzimy tę rodzącą się Doskonałość codziennie. Widzimy w pracowitości Pana Premiera i jego zaharowanych Wicepremierów… I podziwiamy!

23 mar 2007

Oleksy sadzi kleksy!

Od dziś można będzie mówić o "oleksieniu", jak kiedyś mawiało się o "opluskwieniu". Zastanawiałbym się nawet, czy "puszczenie antka" jest bardziej, czy mniej szkodliwe, niż "puszczenie józka"?
@
"Puszczenie antków" wykończyło służby szpiegowskie, oczerniło ministrów spraw zagranicznych itp... "Puszczenie antków", zdaniem wielu, do których się dołączam, nie przysłużyło się Polsce, nie przysłużyło się żołnierzom, wysyłanym w niebezpieczne misje.
@
"Puszczenie józka" może wykończyć mamuty z SLD albo pogrążyć całe SLD, co mi osobiście nie przeszkadza, bo żadnego sentymentu dla tej formacji nie mam. "Puszczenie józka" może być korzystne dla Polski...
@
Oleksy wsadził kleksy w życiorysy kolegów partyjnych, uczernił biografie przyjaciół i wrogów. To też świadczy o nim samym jako o polityku. Ciekawe co i komu mawiał po wypiciu dużej wódki, w czasach gdy był premierem?
@
Od wódki rozum krótki! Pijcie wódę politycy – będziemy mieli łatwiejszy wybór.
@
ps.
Nikt nie poświęca uwagi cichym bohaterom kolejnej już afery podsłuchowej w bliskości Gudzowatego. To przecież oni, ochroniarze Gudzowatego, przyszpilili Michnika, udostępniając jego wódczane dywagacje, a teraz ci rycerze prawdy rozgłosili swymi nagraniami wódczane bełkoty idioty. Może ktoś dotrze do tych bohaterów - przeprowadzi ekskluzywny wywiad. Może Drzyzga ugości ich u siebie, albo Sekielski z Morozowskim...
@
CBA powinno ich już dawno powołać do zaszczytnej służby dla kraju! Albo minister Macierewicz do wywiadu/kontrwywiadu. Mogą też założyć firmę "Podsłuch i Sprzedaż". Pan Gudzowaty mógłby im udzielić pożyczki na rozruch. Bez procentów...

22 mar 2007

Burza w szklance mętnej wody!


Rozpętuje się burza po artykule w El Pais napisanym przez Pilar Raholę. Ponieważ już rozległo się tyle hałasu o nic, to nie będę już tego niczego opisywał.

Zadałem sobie trudu, by śledzić osiągnięcia pani Pilar, artykuły, książki, wystąpienia na różnych oficjalnych forach. Nazywają ją specjalistką od spraw izraelsko-palestyńskich i częściej ta tematyka się w jej pracach trafia niż inna, ale pisuje i o modzie i o wszelakich różnościach i NAWET o polskim antysemityźmie. Tyle, że TEN artykulik podała wśród własnych dzieł(ek?) wyłącznie po hiszpańsku, podczas gdy z innych jest tak dumna, że udostępnia je i po hiszpańsku, i po katalońsku, portugalski i angielsku.

"In 1997, Pilar Rahola, member of the Spanish Parliament with the Catalan Republican Left Party (Esquerra Republicana de Catalunya – ERC), quit both the Parliament and politics in general, stating that the Left had lost its way." - Była więc członkinią hiszpańskiego parlamentu z Katalońskiej Partii Lewicy Republikańskiej, którą opuściła, gdy "lewica zagubiła się w swej drodze"...

W Polsce dzisiejszej może więc być określona jako komuch, lewak, lewatywa, czerwona, feministka, czerwony pająk, itp. Wydaje się być niegłupią panią, której trafił się głupi artykuł. Pewnie, jeśli jej to ktoś uświadomi, to będzie jej głupio... Ale ja nie znam hiszpańskiego!

1,5 na 5! Tyle gwiazdek uzyskał od 83 czytelników "El Pais" artykuł pani Pilar Rahola, do której można napisać: http://www.pilarrahola.com/,
gdzie dowiemy się, że:
"Pilar Rahola was born in Barcelona in 1958 into a family with strong Republican and anti-Fascist convictions. Many of her relatives were involved in politics.She is married, and has three children. One natural daughter, Sira, and two adopted children, Noe, who was adopted in Barcelona in 1993, and Ada, who was adopted in Siberia in 2001. An animal lover, she lives in the company of various cats and dogs.PhD in Hispanic Philology and Catalan Philology, Barcelona University."

Jak widać, Pani Doktor filologii hiszpańskiej i katalońskiej, historią zajmuje się raczej amatorsko, co niewysoko ocenili jej czytelnicy. Więcej pretensji miałbym do wydawcy niż do autorki. Autorka może być durna - wydawca nie powinien. Może jednak czytelnicy byli mądrzejsi od autorki i wydawców!

Wszystko to jest dla mnie jak burza w szklance wody... Tyle, że mętnej. Nasza polska reakcja podniesie tylko cenę, wagę i jakość! Pewnie media TAM zainteresują się, co tak ubodło tych Polaków - widocznie jest w tym ziarno prawdy. A my, zamiast wzruszyć ramionami nad durnotą, montujemy podpisy, protesty, pikietowanie ambasady Hiszpanii, skargę do Komisji Europejskiej, odpór opisujący zbrodnie Hiszpanów podczas konkwisty, rekonkwisty, wojny domowej 1936-39. Nie zapomnijmy o księciu Albie wyżynającym Niderlandczyków, choć on po katolicku rżnął protestantów, więc może my jemu odpuścilibyśmy?

Zamiast pamiętać o Hiszpanach od lat przyjaznych Polsce użalamy się nad lewaczką, która plunęła nam w orle gniazdo. Może pora na uspokojenie tej naszej nadwrażliwości. Byśmy potrafili reagować wtedy, gdy to naprawdę konieczne. I nie podpuszczajcie Pani Minister Fotygi, bo gotowa się przejąć...

Michał Tyrpa, którego szanuję i lubię czytać, inicjuje akcję zbierania podpisów pod apelem o ostrą reakcję rządową! Do jakiego trybunału można pozywać za głupotę???

Czy El Pais jest wydawnictwem rządu hiszpańskiego? Czy rząd Hiszpanii może zatkać gębę pismakowi z El Pais albo i całej gazecie?

Może niech ktoś, kto zna hiszpański, wejdzie na blogi w El Pais i nawrzuca tam, co myślimy o takich durniach i durnotach. Ale nie angażujmy w to ONZ, EU, trybunałów, bo zachowamy się jak Pani Fotyga, walcząca z Kartoflami.

A co do durniów, to jak widać żyją nie tylko w Polsce, ale i w Hiszpanii, Izraelu, Iranie, Niemczech. Wszystkie narody mają pewnie podobne proporcje durniów i mądrych.Bywa, że durnie mądrzeją, bywa że mądrzy durnieją. Polacy po szkodzie...


Z OSTATNIEJ CHWILI:
W Gazecie Wyborczej w Opiniach głos Hermanna Tertscha, publicysty hiszpańskiego dziennika "El Pais", miażdżąco krytyczny wobec "podobnej piramidalnej bzdury. Temat stał się gorącym kartoflem, który w tej chwili niemal każdy podrzuca do góry. Mam nadzieję, że szybko ostygnie...


Jedno tylko mnie dziwi - Hermann Tertsch jest tak ostro krytyczny wobec "równie intelektualnie bezradnej jak wyzbytej znajomości historii" Pilar Raholi ale ani słowem nie wspomina o wydawcy, czyli "El Pais", którego publicystą przecież jest! Jakieś rozdwojenie jaźni?


Natenczas poczęcie zaistniało...

Szkoda, że nikt z walczących o ochronę życia ludzkiego od chwili poczęcia nie próbował określić definicji tego, co to jest poczęcie - najlepiej katolickiej. Czyż nie jest to kopulacja, która to czynność zupełnie nie jest przez ogół rodaków nazywana "poczęciem", tylko zwana jest w sposób ubogi językowo i gruby najczęściej.

Poczęciem jest więc przewrócenie nastolatki w krzaki i zgwałcenie jej przez bandę zbirów. Jest to oczywiście jedna z wielu możliwych form poczęcia - nienazwanie ich jednak i obrona każdego poczęcia zaczyna sakralizować też te zbrodnicze od początku.

Ideologizatorzy dlatego używają tego zamierzchłego, biblijnego języka właśnie po to, by oddalić nas od realności każdej kopulacji - od tej "bożej", w noc poślubną po ołtarzowych przyrzeczeniach "pogrobowych" po najbardziej brutalne, wredne i zbrodnicze gwałty.

Dziwne to, bo taka bezdyskusyjna obrona KAŻDEGO POCZĘCIA czyni z tych skrajności zamysł i dzieło Boga. Takiego Boga ja bym nie chciał ani czcić ani wyznawać!

Ale jedyni słuszni interpretatorzy boskich praw i zamysłów wiedzą przecież lepiej! Giertych i Wierzejski są w tej materii tłumaczami Mądrości Bożej?

ps. Wychodzi jednak na to, że poczęcie to NIE kopulacja, tylko zapłodnienie.

21 mar 2007

oko Czeczota

Kolejny rysunek Andrzeja Czeczota, króla kreski grubej i niechlujnej a przecież wyrafinowanej i bezlitosnej. Ciągle jest to rok 1992 – raptem trzeci rok odzyskanej wolności. A Pan Andrzej widzi w tej naszej jutrzence swobody tyle karykaturalnych skrzywień.

Dziś taki rysunek powinien budzić zdziwienie – dziś my Polacy odbiegliśmy daleko od takich przywar. Teraz My to Nowy Naród, odkomunizowany, odpeerelizowany i zlustrowany w kryształowym lustrze, więc kryształowo czysty.

Czwarta Rzeczpospolita, czyli Siódme Niebo…

PS. Nie wspomniałem chyba, że rysunki te drukowane były w tygodniku satyrycznym „Szpilki”, który nie istnieje od kilkunastu lat. Szkoda!
PS.ps. A może rysunki są z tygodnika „Nie”? I może są ciut młodsze? Może ktoś to zweryfikuje albo zlustruje?

20 mar 2007

Szambo w perfumerii

"Tatar z konia wierzga, schabowy ze świni kwiczy".
@
Takimi słowy więc działacz PiSu określił koalicyjnych wodzów – koń to „koń” a świnia to „wieprzek”. Język polityki nigdy nie był delikatny ale teraz zmierza do twardości diamentu.
@
Można zrobić audiotele: „czy koń to: a)..., b)..., c)...?”
"Czy świnia to: a)..., b)..., c)...?”
@
Ezop, Kryłow, Krasicki... Cóż za bogata tradycja literacka! „Srebrne usta” jak w banku – tylko ta anonimowość...

19 mar 2007

oko Czeczota



Tym razem Andrzej Czeczot załatwił (oczywiście proroczo w 1992 roku) dwie sprawy: lustrację i posła Piłkę zwalczającego porno. Takie "dwa w jednym"!

Śmiałbym powiedzieć nawet trzy... Trzecim składnikiem niech będzie ta skromnie stojąca na uboczu muszla klozetowa, do której można mówić: "zrobiliśmy dużo, ale jeszcze więcej zostało do zrobienia"...

Kamienie i piasek (w tryby)

Z urywkowych zdań, wypowiedzianych przez Jarosława Premiera Kaczyńskiego, na konwencji PiSu pozostało mi tylko uporczywe odczucie niekonwencjonalności językowej Pana Premiera, który obiecał "solidarnom politykem społecznom" i różne inne inności kończące się zawsze na „em” i „om”...

"Nie dziwi mnie zmiana języka zaprezentowana podczas konwencji" - mówił polityk PO Bronisław Komorowski. Mnie dziwi ta uwaga, bo język nie uległ zmianie – dalej jest niechlujny w wymowie, kaleczący uszy. Wszystko to widocznie wina peerelu – kto to widział, żeby wypuszczać prawników nie umiejących przemawiać, żeby zniszczyć szlachetną i starożytną
sztukę oratorską.

A mnie jako dziecku wciskano do łba durnoty o Demostenesie, który chadzał nad brzegiem morza, wkładał do ust kamyki i przemawiał do fal. Tak stał się wspaniałym i porywającym mówcą. Niestety – Bracia Kaczyńscy urodzili się nad Bałtykiem. Tu nie ma kamienistych plaż. A jeszcze nikt nie poprawił wymowy pakując do gęby piasek. Znowu winna geopolityka!

18 mar 2007

oko czeczota


...choć narysował to w 1992 roku, to przewidział i Wielgusa i Czajkowskiego i Isakowicza-Zaleskiego...

bez podpisu

bez sensu...
rysował jotesz

17 mar 2007

Porno i duszno!


Dawno już nie było żadnych widoczków – pora nadrobić zaległości. Myślę, że w chamopolu będą wyraźniejsze i większe niż w chamopolu24…

Wyszperałem różne zaległości w teczce mojej – dokonałem lustracji teczki – efekty poznacie! No przecież już od dawna wklejałem różne kreski…

Od razu też zapowiadam, że będzie trochę rysunków Andrzeja Czeczota, którego niniejszym przepraszam za złamanie praw autorskich, jeśli ktoś tak by to interpretował. Jest ci on jednym z moich najulubieńszych rysowników. Należy do grona geniuszy czarnej kreski wraz z Andrzejem Mleczko, Andrzejem Krauze, Tomaszem Jurą (ten jest akurat kolorowy w kreskach). Obrodziła polska ziemia w znakomitych twórców i satyryków. Zawsze się przy nich czułem malutki…

Na początek trochę porno! Niedługo może być też duszno, gdy poseł PiS Piłka strzeli nam gola i zabroni golonej golizny. Za pokazywanie tego i owego do ciupy na trzy latka! Piłka dokładnie nam określi czego nie można pokazywać – stanie się tym geniuszem, który zdefiniuje pornografię po wsze czasy! Chyba że mu się nie uda, bo głowa u niego jak u piłki, okrągła i pusta wewnątrz!

Na początek Tomasz Jura – znakomity sprośnik rysunkowy, obdarzony wspaniałym poczuciem humoru i zdolnością kreowania eleganckich linii oraz plam barwnych.

16 mar 2007

Muchomorek

Dziś znowu przeczytałem o kolejnych wypowiedziach małego grzyba dla zgrzybiałych słuchaczy i już, już chciałem się nawyzłośliwiać, gdy naszła mnie refleksja, że ten rozsadnik grzybicy mózgu karmi się niechęcią do niego kierowaną.

Jeżeli nie słucham i nie oglądam, to po jaką cholerę mam komentować? Niech się udławi swą nienawiścią i iście pokazową miłosiernością. Niech dalej zionie jadem do Żydów ten czciciel (?) Najwspanialszego Żyda w dziejach. Ciekawe, że nie widzi surrealizmu w tym, że nazwał swoje radyjo imieniem Najsłynniejszej Żydówki w dziejach.

Niech dalej miesza misję i emisję, religię z propagandą, prawdę z kłamstwem. Nich dalej łączy średniowiecze z XXI wiekiem a ogień piekielny z wodą święconą. Niech się doczeka owoców i plonów swego zasiewu…

No more comments!

15 mar 2007

"Nie mówmy, że szambo jest perfumerią”

"Nie mówmy, że szambo jest perfumerią” nawołuje Ojciec Wszystkich Ojców, Padre Di Tutti Padroni, Padre Direttore. Ulubiony Bohater Mojej Teściowej. Teściową lubię – jej bohatera nie muszę!
@
Rozróżnienie jest tak łatwe, że nawet zakonnik potrafi... Potrafiłby... Powinien potrafić...
@
Tyle, że mowa była o pomieszczeniu, które ani nie jest szambem ani nie jest perfumerią. Jest pomieszczeniem w Pałacu Prezydenckim. To sala w której przyjmuje swoich gości Pierwsza Dama! Nie wiem, czy Bohater Beretów bywał w Pałacu Prezydenckim, ale zwykły jołop (forma oboczna: jełop) byłby świadom tego, że w stolicy działa sprawna kanalizacja, sprawdzona nawet w walkach z okupantem! W stolicy szamba użytkowane są może na obrzeżach, choć i to nieprawda, bo chodzi pewnie o „szczelne zbiorniki bezodpływowe na nieczystości płynne”.
@
Perfumeria, czyli sklep sprzedający kosmetyki i pachnidła, też nie powinien być zlokalizowany w Pałacu Prezydenckim! Nawet zwykły jołop powinien dobrze o tym wiedzieć. Pałac Prezydencki to Świątynia Władzy a przekupniów ze świątyni się przegania rózgami. Ta tradycja powinna być znana każdemu zakonnikowi! Nawet takiemu, który bardziej jest zajęty szerzeniem propagandy politycznej niż religii... Nawet takiemu, który wprowadza szambo do języka polityki, do języka propagandy radiowej i telewizyjnej!
@
Konkludując – to Naszego Dziennika Wyrocznia Moralna osadziła Pierwszą Damę w szambie. Na szczęście – tylko gębowo. Na nieszczęście – publicznie w radiu, prosto w uszy wiernych słuchaczy! Nie mówmy, że propagandzista jest kapłanem! Nie mówmy, że kapłan jest kapłonem...
@
Tak nam dopomóż Wolność Prasy i Blogowania!