12 gru 2006

Spieprzajcie, Dziady!

Dostałem mail od Przyjaciela z Australii - na końcu dopisał: "W zalaczeniu kopia dosyc przerazajacego artykulu Jana Nowickiego (aktora?) z Polski"

Spieprzajcie, dziady!

Nie o „Cracovii", nie o „Wiśle” - ale o politykach będzie. Czy wy zatraciliście tak dalece instynkt samozachowawczy, że już nie słyszycie, nie widzicie, nie czujecie - jak bardzo mamy was dość?

Wszystkich. Tych z lewa, prawa, centrum i rogatek.

Że gardzimy waszą interpretacją prawa i sprawiedliwości i śmiejemy się z waszych prób samoobrony, że wasza liga przypomina piłkarską, a obywatel woli bardziej stać twardo na ziemi niż trzymać się chybotliwej krawędzi platformy bez kół. Na Kardynale Stanisławie Dziwiszu spoczywa obowiązek umiarkowanej w tonie reprymendy - pod waszym adresem - my, zwyczajni grzesznicy, którzy kiedyś będą smażyć się w piekle, mamy przynajmniej tę satysfakcję, że - wzorem prezydenta Rzeczpospolitej - możemy twardo warknąć wam w oczy -spieprzajcie, dziady!

My chcemy żyć i pracować w spokojnym domu. Dla siebie i naszych rodzin. Nie możemy od rana do wieczora patrzeć na twarze, które brzydną proporcjonalnie do powiększającej się szpetoty ich wystąpień, decyzji, obłudy i zwykłych przestępstw. Jak długo jeszcze każecie nam wami pogardzać? Ile jeszcze usłyszymy od was oświadczeń, które nawzajem się wykluczają?

Jakim prawem taki Andrzej Lepper może „cenić ludzi szanujących prawo", skoro on sam i jego wasale tak często się z nim rozmijają? Ze zwykłego słowa „przepraszam”, które dla dobrze wychowanego człowieka tyle znaczy co oddech, zrobiliście jakiś poważny oręż, odkupienie win, hasło, sentencje wyroku, co - obok symbolicznej kwoty wpłacanej na zbożny cel - musi się ukazać w gazetach.

Śmieszni jesteście chłopaki. Peryferyjni, prowincjonalni, zepsuci do szpiku kości. Prosimy, wydajcie sobie (za każde pieniądze!) gazetę, tylko i wyłącznie dla siebie. W niej możecie się opluwać do woli, popisywać rzekomą bezkompromisowością i talentami do wizjonerskiej naprawy Rzeczypospolitej. Od pierwszej do dziesiątej. Niech wasze medialne tuby kosztują naród nawet majątek. Nieważne, opłaci się.

Ale wara od naszych oczu, uszu i nosów. Naszymi gwiazdami niech będą: omijający Rydzyka Bóg, artyści, zwyczajni ludzie, zwierzęta, wschody i zachody słońca, woda, ziemia, praca, pory roku. Ale nie wy. Nie wy - na Chrystusa!!!

Nie woźcie się w opancerzonych samochodach i niech tylu „byków" w czarnych garniturach was nie osłania. My naprawdę nie chcemy was zabić. Nie zasługujecie nawet na to, żeby być celem uświęcającym środki. Żyjcie sobie spokojnie w enklawie żałosnych złudzeń, ale błagamy!-na własny koszt. Skończcie raz na zawsze z „przepraszam" i nie zawracajcie nam także dupy tym, kto komu podał rękę, a kto komu nie. Zachowujecie się jak dzieci w piaskownicy.

Obrażacie naszą inteligencję, nudzicie nas, żenujecie, przerażacie! A fakt, że was wybraliśmy, jest tylko jeszcze jednym powodem do ogólnego wstydu. Okazuje się bowiem, że jesteśmy żałosnym społeczeństwem. Nie narodem, ale właśnie... społeczeństwem. Brzydkim, nierozsądnym, rządzonym przez jeszcze brzydszych i nieprzewidywalnych. Dzisiaj, gdy dżentelmena zaatakował prowincjonalny fryzjer, nie można już nawet powiedzieć „Polegaj na mnie jak na Zawiszy".

Stało się tak, że nawet nie pociesza nas mądra fraza Stanisława Jerzego Leca: „Wszystko przemija, nawet najdłuższa żmija”. Dążąc do osiągnięcia swoich celów, opluliście - dziady! - wielu zasłużonych dla Polski - zacnych Polaków. Żyjących i nieżyjących. Myślę, że nie cofnęlibyście się nawet przed podważeniem autorytetu Najważniejszego. Jedyne, co was powstrzymuje, to polityczne wyrachowanie i moherowy lęk przed zemstą elektoratu.

Jestem wolny, żyję w wolnym, demokratycznym kraju. Mam prawo, które wy sami przemieniliście w obowiązek, krzyknąć: -" Dla mnie już nie istniejecie!!! ".

Jan Nowicki, 29 września 2006

Panie Janie! Dziękujemy za ten głos wściekłości i rozsądku! Należy się wszystkim załganym politykom po równi! Jestem z Panem i podpisuję się pod Pana listem oburącz!

Jak widać - list został napisany dość dawno. Jego aktualność tylko się zwiększyła. Dostałem go z Australii, więc ma odbiór bardzo szeroki. Polonia bywa różna - bywa kobylańska, bywa też z szerokimi horyzontami...

1 komentarz:

Praxis pisze...

Panie aktor, nie pij Pan tyle bo Panu na dekiel wali i to jest przykre. Chcesz Pan w domu burdy urzadzac - prosze bardzo bij Pan sąsiada. Ale odstosunkuj siePan od awantur publicznych bo to obrzydliwe.

Jak Pan nie możesz wytrzymać z delirką to idź Pan na odwyk.