1 cze 2006

CIĘŻKIE ŻYCIE...

Ciężko jest żyć w dzisiejszej polsce człowiekowi, któremu wydaje się, że jest centrowcem.

Po pierwsze - nie ma reprezentacji parlamentarnej, bo u nas mamy tylko prawicę i lewicę. Popapraną co prawda do tego stopnia, że programy ekonomiczne prawicy są lewicowe a lewicy liberalne.
Po drugie - nie ma czego czytać, bo prasa też albo lewicowa albo prawicowa. Popaprane to także, bo choćby prawicowość tygodnika, którego naczelny (już chyba były) był sekretarzem KC PZPR, jest dla mnie raczej nieprzekonywująca...
Po trzecie - nie ma się zrozumienia wśród znajomych i przyjaciół, bo wśród nich też albo prawicowcy albo lewicowcy, więc przy biesiadnym stole pomija się politykę zupełnie!

Jako centrowiec wewnętrzny nie aprobuję tego, co się dzieje z żywiołową lustracją. Nie aprobuję też stanu, w którym przez niemal 20 lat nie dopracowano się ludzkiej i sprawiedliwej, czyli opartej na władzy sądowniczej, formy lustracji. I nawet nie mam już oparcia w Stanisławie Lemie, którego felietony utwierdzały mnie w poczuciu, że nie jest ze mną całkiem źle...

Swoją drogą - jak ci choleryczni, gorącokrwiści Hiszpanie potrafili się porozumieć społecznie po krwawych przejściach wojny domowej, latach reżymu frankistowskiego - czy też się lustrują?

PS. zastrzegam, że moja centrowość nie ma nic wspólego z Porozumieniem Centrum, ani z niczym podobnym do tego, co się z niego wykluło!!!

2 komentarze:

jotesz pisze...

od razu skomentuję, że ten post powstał jako komentarz do blogu 5władza.
Cały blog powstał przez tę Piątą Władzę!
Może swój powinienem nazwać Piąta Kolumna - wtedy nawiązanie do generała Franco dobrze by pasowało...

jah pisze...

piszesz ciekawiej, bo od siebie i tak trzymaj :)