23 mar 2009

W Logosferze, zwanej kiedyś Tekstowiskiem...

...admin z współzałożycielem pocieszają się liczbą wejsć. Nawet ich nie peszy, że zaglądający milczą jak grób. Dlaczego ich to cieszy? Blog bez komentarzy jest martwy. Widocznie nie całkiem...

Może ilość zaglądających jest ważna od strony merkantylnej, biznesowej. Może odwiedzający są grupą, do której można kierować reklamy płatne? Na portalu, który za chwilę zostanie sprzedany, jak dobrze funkcjonujący, nowiuteńki model terenówki. Przetestowanej do jeżdżenia po bezdrożach sieci. Skonstruowanej od zera. I nie będzie ważne, że wszyscy pasażerowie wypadli???

Żałośnie zachowuje się kod HTML w edycji tekstów bloggera. Raz nie mogę się zalogować w google-chrome, pewnie dlatego, że wchodzę nie z adresu google. Jak przejdę do innej przeglądarki, logowanie jest akceptowane, ale za to edycja polskich znaków wariuje. To pewnie ta imperialna polityka Googla! Wszędzie w sieci zaczyna się wszechwładza. Dlatego Republika TXT stała się Adminokracją Cesarstwa Logosfery...

Ostatecznie kod został okiełznany, w odróżnieniu od blogerów, którzy wypadli. Nie błąkają się jednak, jak bezradne owce, tylko zbijają się w stadka, które sobie nieźle radzą! Duże stado beczy entuzjastycznie u Mad Doga. Sam tam wydaję beki. Czyżby Mad Dog stawał się psem pasterskim? Czy Logosfera szykowała się do strzyżenia owieczek? Zwabionych do zagrody, zwanej dla niepoznaki TXT?

W środę 25 marca kończy się mój tygodniowy urlop odtekstowiskowy. Wypadałoby wrócić i coś napisać. Co najmniej jedną notkę - pożegnalną. Albo kilka, jeśli byłyby kontynuowane...

Jeśli liczyć od daty mej ostatniej notki, którą wkleiłem 16 marca, to dziś minął tydzień od "Tekstowisko mnie zadziwia!" Jeszcze dwa dni w tym zdziwieniu błąkałem się po cudzych notkach, szukając sensu w tym co się działo. Urlopowałem się pod notką Docenta, która pewnie jest wycięta.

Właśnie elegancko pożegnał się Griszeq i wysiadł z pociągu...

W realu się wiele dzieje...

5 komentarzy:

Delilah pisze...

No, z tym " beczącym stadem" to przegiąłeś Joteszu ;)

jotesz pisze...

Pani Delilah! Tak mi jakoś na owce zeszło i potem już stadkiem potruchtało. Pewnie to od tego poczucia, że nas jak stado ostrzyżono i być może następną próbą byłoby zawiezienie stada do rzeźni, na sprzedaż!

Sam się w tym stadzie ulokowałem, na równi z innymi! Ale stado jest już nauczone i ostrzeżone. To już są owce w wilczych skórach...

Delilah pisze...

Wielce Szanowny Panie Joteszu!

Nie wiem jak Ty, ale ja jakoś nigdy nie czułam się owcą. Z tego co mi wiadomo Ty jako zodiakalna panna nie może być jednocześnie baranem. Jako człek z natury łagodny (podobnie jak ja) nie pasujesz mi na wilka. Nawet takiego w owczej skórze.

No i to stado też niezbyt mi pasi. Ja tam łażę własnymi drogami.

Czyli na jakieś kotowate wychodzi?

jotesz pisze...

Pewnie jesteś czarną panterą...

U mnie nawet koty tworzą stado. Właśnie od ponad pół roku mam kocie rodzeństwo i to one tworzą stado. Do którego niekiedy dopuszczają nas...

Nie wszystkie owce są takie "owcze". Coś mi się wydaje, że muflony to też owce. Dzikie i wielce wojownicze!

Mad Dog pisze...

:-)