22 paź 2008

Dlaczego???

Dlaczego o muzyce możemy rozmawiać spokojnie, nawet wtedy, gdy się zupełnie nie zgadzamy co do oceny rodzaju muzyki, artysty, wykonania, kompozycji, tembru głosu czy inteligencji wokalisty?

Dlaczego o psach/kotach możemy rozmawiać przyjaźnie, nawet gdy lubimy tylko psy albo tylko koty?

Dlaczego o kulinariach możemy rozmawiać smakowicie, nawet wtedy, gdy nienawidzimy smaku anyżu, zup owocowych, cebuli i czosnku czy zupy nic? Dlaczego spokojnie możemy przekonywać kogoś do smaku chleba własnego wypieku, choć interlokutor lubi tylko chleb z mamuta? We Wrocławiu mamut to społemowska piekarnia przemysłowa…

Dlaczego o sztuce możemy rozmawiać bez rękoczynów, mimo że jednym podoba się Duda-Gracz a inni go nienawidzą? Dlaczego Maśluszczak czy Beksiński nie doprowadzają nas do morderczych instynktów?

Dlaczego za odmienne poglądy polityczne potrafimy wyziębiać długoletnie przyjaźnie? Dlaczego pozwalamy politykom niszczyć w nas coś, co tak trudno osiągnąć – przyjaźń, tolerancję, zrozumienie cudzych racji?

5 komentarzy:

pawianprzydrodze pisze...

Jotesz trafił w sedno. Byłam ci ja ostatnio na konferencji, referacik miałam. Pewnemu panu on się spodobał. I rozmowy ze mną uskuteczniać zaczął. I w tej rozmowie zażartowałam sobie z IPN-u. I wtedy się zaczęło. Pan przestał mnie lubić, nie tylko jako człowieka, ale także jako literaturoznawcę. ja zaś długo sie opierałam negatywnym uczuciom, ale w końcu prawie, że sprałam go trepem.

jotesz pisze...

ipnfil i ipnfag to trudne sąsiedztwo...
:)

odwodnik pisze...

Cudze upodobania kulinarne czy muzyczne nas nie dotykają jeśli z nami nie mieszka. Cudze poglądy polityczne wlewają nam się do domu jak huragan Katarina do Nowego Orlenanu, włażą do kuchni, do sypialni, zaglądają do kosza na pranie. Ja przyjmuję strategię uszczelniania okien i drzwi. Na razie.

M pisze...

O muzyce spokojnie...? Jot-eszu, Ty nawet nie wiesz, jak bardzo się pożarliśmy na pewnym forum operowym nad najnowszą premierą "Fausta" w warszawskim TW-ON... Jeden dyskutant to nawet wyleciał na bloga Doroty Szwarcman się poskarżyć, że go "okropnie spotwarzono" (znaczy, że ja byłem tym "okropnym potwarcą").

Zaraz też obie strony barykady się cofnęły z "Ty" na "Pan", ewentualnie "Szanowny Pan ". I zrobiło się na forum mało sympatycznie. Taka epoka lodowcowa. Podejrzewam, że gdybym dowiedział się, że dyskutant jest wyznawcą Kaczyńskich, nie zrobiłoby to na mnie żadnego wrażenia... Ale zachwycać się Wilsonem....?

heimdall.laik pisze...

Wydaje mi sie iz powód jest prosty: zbyt zapatrzeni w siebie jesteśmy, zapominamy słuchać, zapominamy rozumieć czyjeś racje (w znaczeniiu: starac sie p[atrzec cudzymi oczyma...) ,a poza tym jaka klasa rzadzacych, takie spoleczeństwo. jak napisales w wiekszosci przypadkow pozwalamy na to, pozwalamy polityka, wodzic sie za nos, i dzielic. wtedy nie ejstesmy eralna sila, narodem,ale frakcjami...mozna by tak wiele powodow wymieniac,ale mysle ze te sa najwazniejsze...