26 cze 2007

Friends of Israel


Od dziś obok po prawej listewka z napisem jak w tytule...

Mogłem się też zdeklarować że "jestem dumnym przyjacielem Izraela", ale zdało mi się to przesadne. Być dumnym z tego, że jest się czyimś przyjacielem? Przyjacielem się jest albo nie - w tym jest wszystko i jakiekolwiek przymiotniki są niepotrzebne.

Przyjaźń powinna być obustronna - zakładam więc, że Izrael jest też moim przyjacielem. Moim i mojej ojczyzny. I moich rodaków. Przynajmniej większości z nich...

Z tymi, którym Izrael jest niemiły, wstrętny czy nienawistny, Izrael nie musi się przyjaźnić! Pora więc zapomnieć o "wysysaniu z mlekiem matki" i o "genetycznej skłonności". Przyjaźń dobrze budować od podstaw, od stosunków pomiędzy poszczególnymi osobnikami, konkretnymi ludźmi. Ja zrobiłem to już dawno...

ps. Dodane po 26 czerwca 2007 roku:

W dniu 26 czerwca 2007 roku odbyła się w Warszawie uroczystość wmurowania aktu erekcyjnego Muzeum Historii Żydów Polskich - nieomal umknęła ona w hałasie tworzonym przez strajkujące pod kancelarią premiera pielęgniarki. Jest to kolejny przyjazny akt państwa uważanego za najbardziej proizraelskie w Europie.

Mam nadzieję, że zostanie to dostrzeżone w Izraelu i doprowadzi do zmiany nastawienia tych rzesz społeczeństwa izraelskiego, które są antypolskie z bardzo wielu powodów, z których najpoważniejszymi są pewnie niewiedza, niezrozumienie i fatalne stereotypy.

Wiąże się z tym najnowsza wiadomość o tym, że "obradujący w Nowej Zelandii komitet światowego dziedzictwa UNESCO podjął decyzję o zmianie nazwy obiektów byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Od dziś nazwa obozu brzmi "Auschwitz-Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady 1940 - 1945".

3 komentarze:

socjopatyczna_malkontentka pisze...

Socjopatyczna kocha Włochy, ale czy kocha wszystkich Włochów? Nawet tę wstrętną babę, która próbowała wydziobać mi oko parasolem w Rawennie?
Znak solidarności z narodem? Własnie nad tym się zastanawiam, czy lubiąc, popierając jakąś całeść nie popełniamy grzechu generalizacji. Trudne zagadnienie.
A co z Czechami, Austriakami, Anglikami - też ich lubię. A krainy geograficzne? I ludzie? Alzacja, Katalonia.
I także Izrael, zapomniałam o Japonii i Japończykach.
Dylemat...

jotesz pisze...

Sympatyczna Malkontentko - przyznasz, że w naszym kochanym kraju zupełnie inną wagę ma oświadczenie "jestem przyjacielem Czech" a zupełnie inną "jestem przyjacielem Izraela". Poza tym zarówno Czechy jak i Anglia, Katalonia czy Austria nie mają tak śmiertelnie groźnych wrogów jak Izrael. Nie chcę wnikać w przyczyny tej wrogości, bo można byłoby pisać do sądnego dnia. Nie chcę też osądzać. Osobiście w tym sporze jestem po stronie tych, których otaczający sąsiedzi od zawsze chcieli utopić w Morzu Śródziemnym. Podziwiam ten kraj za tak mężną obronę swego istnienia.

Tyle tylko tytułem wstępu do tłumaczenia dlaczego...
:)

jah pisze...

zajrzyj do mnie i poczytaj o farfurze ; ciekaw jestem Twojej opinii