14 wrz 2006
Ślepowrona kolejna strona...
"Jak w kalejdoskopie wszystko się zmieniło,
dobrze się zaczęło, szybko się skończyło.
Było bardzo miło - nie zostało nic,
prawdę internowano a pozostał pic."
I jak to brzmi po "odzyskaniu" mediów publicznych oraz po zmianach w Rzeczpospolitej - i tej wirtualnej, gazetowej, i tej realnej, w której żyjemy?

Autor:
jotesz
o
11:44 PM
0
komentarze
Etykiety: Ślepowron
ŚLEPOWRON

Tak nazywało się podziemne pisemko satyryczne, którego pierwszy numer wydaliśmy w maju 1982 roku. Wyszło kilka numerów do jesieni…
Pismo było o tyle oryginalne, że wydawane metodą fotograficzną! Strony w formacie A-4 fotografowano na klatkach filmu małoobrazkowego a potem wywoływano na papierach fotograficznych formatu 13x18 cm. Czytelność była doskonała i o wiele lepsza niż z powielacza!
Ta technika była jak na owe czasy oryginalnym pomysłem! Papier do drukowania był reglamentowany i trudno dostępny, powielacze marne i niebezpieczne jako ewidentne dowody przestępstwa. A papier fotograficzny był w sklepach, powiększalniki i kuwety były popularnym sprzętem fotoamatorów. Po Dolnym Śląsku wędrowały tylko po cztery klatki filmu, czyli coś, co łatwo było schować przy sobie dość dobrze.
Jedyne grożące niebezpieczeństwo to zdrada kogoś z ekipy redagującej lub niespodziewane wtargnięcie milicji podczas tworzenia makiety. Nic takiego nie nastąpiło – nie staliśmy się ofiarami represji bezpieki, by teraz wypinać piersi po ordery albo by zostać zlustrowanymi przez IPN jako TW, bo jakiś ubek by ponawypisywał o nas ubeckie fantazje…
Autor:
jotesz
o
11:23 PM
0
komentarze
Etykiety: Ślepowron
ŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚ mać!
JAK JA NIE CIERPIĘ TEGO DUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUURNEGO BLOGGERA!
IDIOTO - Ś to taka litera jak ź, ą, ę, ó, ż, ł czy ć!
Więc dlaczego tak durniejesz po ś?
Kiedyś sobie pójdę i nie wrócę!
Autor:
jotesz
o
4:17 PM
1 komentarze
13 wrz 2006
Drodzy Rodacy!
Wszystko staje się znośniejsze, gdy się słucha Eddiego Boyda z towarzyszeniem Petera Greena, Micka Fleetwooda i Johna Mc Vie na płycie 7936 South Rhodes, nagranie wyszło 25 stycznia 1968 roku. Kurczę - dopiero za półtora miesiąca ten wstrętny Michnik miał zacząć rozrabiać ciasto wydarzeń marcowych! Wraz z tym zdradzieckim Kuroniem! Jaki straszny zakalec nam z tego dziś wyrósł! Strasznie smutne bluesy wyśpiewaliby pisniarze, gdyby umieli. Jednak jedyne co umieją to gorzkie żale, które wyśpiewują niby dziady proszalne...
Eddie Boyd urodził się 25 listopada 1914 roku w Clarksdale, Mississippi i zmarł 13 lipca 1994 roku w Helsinkach, Finlandia.
Jacek Kuroń urodził się 3 marca 1934 roku we Lwowie i zmarł 17 czerwca 2004 roku w Warszawie.
Eddiego Boyda słuchałem na żywo w auli Politechniki Wrocławskiej, gdy zaczynałem studia, dziewięć miesięcy po nagraniu tej płyty. Jacka Kuronia nigdy nie spotkałem osobiście, ale usłyszałem o nim po Marcu 1968 roku, a potem słuchałem go przez wiele lat często i chętnie. Czyta się go do dziś...
Zawiszę posła nie chcę słuchać! Giertycha wic-premiera nie chcę słuchać. Mam nadzieję szybko ich zapomnieć...
Autor:
jotesz
o
7:37 PM
0
komentarze
Etykiety: muzyka
12 wrz 2006
Krótki przegląd chamopolski [2]
Dziesięć dni bez polskiej telewizji zrelaksowało mnie znakomicie!
Jednak wszystko dobre się kiedyś kończy.
Wróciłem, włączyłem i zobaczyłem!
Zawisza Szary "Jak Papier Do Życi", ośmieszający instytucję sejmowego komisjowania. Pytania jak w starym maglu parowym. Dwa dni temu w Niemczech przyjaciel mówił o kryzysie, jaki dotknął to państwo. Dobry Boże - daj nam taki kryzys! A zabierz polskich polityków na pustynię i ześlij im mannę z nieba, by ich przykryła na amen. Myśleliśmy, że Renaty Poseł Beger, jako członka (!?) komisji nikt nie przebije... Przebiją posłowie, przebiją. Przy Renacie było chociaż wesoło a powiedzonka jej do dziś chodzą jak przysłowia. Po Zawiszy Szarym zostanie szara i monotonna ponurość.
Dziś zapowiedź telewizyjna o dyskusji trzech wicepremierów zesmuciła mnie sakramencko - pora porzucić telewizję i wrócić do książek. Cóż mogę do mózgu przyjąć, z korzyścią dla łonego, od Dorna, Leppera i Giertycha? Nawet dla jaj nie będę marnował czasu...
Zaś Jarosław Premier Kaczyński, z rękoma czystymi i nieskalanymi zdradą, łapówką czy podaniem ręki Kwachowi, co ukazał Narodowi, trzymając je grzecznie i cierpliwie na blacie, ogłosił datę wyborów samorządowych. Naród się ucieszy a opozycja jak zwykle niezadowolona. Nic tylko kij w szprychy i cukier do baku! Cholery na nich nie ma...
Zaś Lech Prezydent Kaczyński już trzeci dzień męczy się wśród tylu Żydów. Ile to musi znieść mąż stanu z żoną stanu dla dobra Narodu! I po chamopolsku trza przyznać, że zachowuje się wzorcowo - moim chamopolskim zdaniem. Zdaniem wszechpolskim pewnie mniej, ale silni narodowo młodziankowie trochę zacukani być muszą - a to Wszechedukator się zjedwabnia, a to LPK (Lech Prezydent Kaczyński) udaje się tam, gdzie wymówić hadko - no nic tylko się pochlastać. A skąd wziąć masonów albo cyklistów, by robili za raki?
Zaś Antek od puszczania antków odkrył w sejfie skarby wawelskie, co to je komuchy ze WSI poukrywały przed smokiem. Jak powiedziała telepisja we wiadomościach - wartość skarbu sięga setek tysięcy złotych. Jest pewnie taka niska, bo z afery "Żelazo" - a jaki to skarb z żelaza? No i może być afera, bo Antek mógł wyjawić ścisłą tajemnicę państwową o finansowaniu naszego wywiadu. Teraz wszystkie wywiady NATO kulają się ze śmiechu a alkajda gryzie brody kozom...
Autor:
jotesz
o
8:45 PM
4
komentarze
Etykiety: Europa
11 wrz 2006
Dziesięć dni nie wstrząsnęło światem!
Tyle dni urlopu od Najjaśniejszej Wielokrotnej spędziłem w Paryżu i nie wiedziałem co się dzieje!
Telewizja francuska pokazywała ważniejsze sprawy niż wschodnie peryferie Unii. Tematem nr 1 była okropnie porwana 10 lat temu i cudownie uwolniona 10 dni temu, tematem nr 2 protesty hodowców ostryg, tematem nr 3 trzykrotny wzrost ceny ubezpieczenia dzieci szkolnych (z 9 E na 25 E!). Mają się więc czym martwić nasi unijni partnerzy...
Z tematów polskich to jedynym było niespodziewane spotkanie Michała Ogórka z małżonką, wychodzących z kościoła Św. Eustachego w Paryżu. Ja z żoną tamże wchodziłem. Niespodziewane "Dzień dobry" bardzo przesympatycznego komentatora i prześmiewcę zdumiało ale mam nadzieję że miło. Nas parokrotnie pozdrawiano w ojczystym języku a jesteśmy zwykłymi joteszami.
Paryż wart jest mszy, rzekł jeden król, rezygnując z protestantyzmu hugenockiego dla francuskiego tronu i używając dla tego celu religii katolickiej. Nasi narodowo-chrześcijańscy politycy dla dużo mniej ważnych celów nadużywają tej samej religii!
Do Paryża będę wracać jeszcze wielokrotnie - może nawet utworzę mały kącik poradniczy, bo przed wyjazdem przeszukując fora, głównie zresztą gazety, niewiele przydatnych informacji znalazłem.
A w drodze powrotnej usłyszałem o naszym Lechu Prezydencie Kaczyńskim, odwiedzającym Izrael wielce owocnie i o podpisaniu umowy o edukacyjnej wymianie grup młodzieżowych. Informacja była krótka, jak to w rmf_fm, więc dopowiedziałem sobie wyobraźnią, że robocze szczegóły pewnie dopracuje rządowy minister od edukacji, który zorganizuje zacieśnianie współpracy młodzieży izraelskiej i wszechpolskiej. Sam zaś Roman będzie składał, z młodzieżą ową, tak cudnie zmieszaną, kwiaty w Jedwabnem, gdzie już był, więc drogę zna! Szalom Gertychem...
Autor:
jotesz
o
9:44 PM
1 komentarze
Etykiety: Europa
31 sie 2006
Kiedy Romuś na guano mówił papu...
...to kilkadziesiąt osób zaryzykowało i zdecydowało siąść ze sobą do rozmów. Dotychczas jedni wsadzali drugich do więzień. Zanim siedli, spotykali się na rozmowach, jak to siadanie ma wyglądać. Szef bandy wywrotowców i sługusów imperializmu upoważnił niektórych do takich wstępnych pogawędek. Gadano z każdym, kto chciał pogadać, byleby doszło do rozmów i do przełomu...
Teraz mały dwumetrowy karakan z twarzą Frankensteina śmie zarzucać jednemu z bohaterów tamtych czasów zdradę. Teraz karakan wię, że nalezało walnąć w stół a komuchy ze strachu narobiły by tego, czym karakan obrzuca pamięć Jacka Kuronia. Karakan poprawi historię, bo czytał Orwella i wie, że można tego dokonać. Ciemny lud wszystko kupi...
ps. rysunek Rafała Olbińskiego był okładką Szpilek z 2.02.1989 - właśnie zasiadano do Okrągłego Stołu. Teraz wszechkarakany poprawiać będą historię!
Autor:
jotesz
o
3:50 PM
5
komentarze
Etykiety: rysownicy
30 sie 2006
Taka była prasa w 1972 roku...
...a ten rysunek narysował Jan Sawka w biuletynie festiwalowym Festiwalu Kultury Studentów Polski Ludowej, który odbywał się w 1972 roku we Wrocławiu.
Wtedy był reżym, komuna, bezpieka, więc prasa kłamała, piła i zmyślała. Jak dobrze, że teraz jest zupełnie na odwrót!
Zwłaszcza inną prasą jest "Dziennik", zawartością przypominający nocnik (taki z izby wytrzeźwień).
"Życi Warszawy" jest pewnie życią po życi (któraż to już mutacja i kolejna reinkarnacja?), bo ostatnio wysunęło się na czoło w chamopolskim wyścigu o palmę pierwszeństwa w "puszczaniu antków". Ostatnio ofiarą stał się Jacek Kuroń, którego "Życi Warszawy" obrzuciły gównem, jak dosadnie zauważył Maciej Kuroń.
Roman Weszpolak Giertych, zainspirowany wiadomościami z Życi Warszawy, dodał już tak od siebie, z głowy(!) , że należałoby Temu Zdrajcy odebrać medale, godność i miano Polaka. Roman Weszpolak Giertych dopilnuje, by Prawda o Zdrajcy znalazła się w zrewidowanych podręcznikach szkolnych!
Howgh! Ja wsio skazał...
Autor:
jotesz
o
7:49 PM
3
komentarze
Etykiety: rysownicy
Krótki przegląd chamopolski [1]
- Lech Prezydent Kaczyński uciął spekulacje o tym, by miał prosić Władysława Profesora Bartoszewskiego o powrót do Instytutu Międzynarodowych Jakichś Tam. Lech Prezydent Kaczyński powiedział, że tych, co podpisali „list ośmiu” o nic nie będzie prosił, do niczego zapraszał, ba – dobrze, że zniknęli z polityki!
- Jarosław Premier Kaczyński odwołał wykład w European Policy Center podczas swego pobytu w Brukseli. Okazało się, że jest to Centrum Polityki Europejskiej… Jarosław Premier Kaczyński miał przygotowany wykład o policji europejskiej. Tłumacza zwolniono. Był łże-tłumaczem!
- Jacek Bullterier Kurski nie pojawił się na sprawie sądowej, wytoczonej mu przez pomówionego przezeń Donalda Przewodniczącego Tuska. Przedstawiono zaświadczenie lekarskie o kłopotach z kręgosłupem. Kłopoty z kręgosłupem politycznym poseł Jacek Bullterier Kurski ma od wielu lat! Raz mu sztywnieje, kiedy indziej wiotczeje. Dziś zwiotczał, gdyż Jacek Bullterier Kurski został włożony w dyby ortopedyczne. Sąd nie został przekonany. Widocznie to łże-sąd…
- Antoni Skrótmyślowy Macierewicz znowu pomógł we wzbogaceniu języka polskiego. Po dedykowanym Mu powiedzeniu „puścić antka” lansowane zaczyna być powiedzenie „uśmiechnąć się antkiem”. Jaki to rodzaj uśmiechu społeczeństwo poznało podczas ostatnich dni. Tak, to własnie Taki Uśmiech!
Autor:
jotesz
o
7:32 PM
0
komentarze
Etykiety: chamopole
SILNA POCZTA POLSKA


Tak wygląda solidny stalowy dzbanek kawiarki po przesłaniu go z firmy Solac w Warszawie do odbiorcy we Wrocławiu. Na zdjęciu górnym widać wnętrze i ślad uderzenia na wewnętrznej stalowej ściance. Dzbanek opakowany był w tekturowe pudełko, wypełnione ścinkami papieru i owinięty w bąbelkową folię.
Zastanawiałem się długo, jak można było tak odkształcić podwójną stalową ściankę - jaką siłę musiano przyłożyć, czy był to tylko rzut paczką o ścianę, czy walnięcie łomem, czy może powolne wkręcanie w imadło?
Poczta Polska, oby jak najdłużej była tak silną firmą, odpierać będzie zarzuty argumentem o nieumieszczeniu na paczce nalepki "OSTROŻNIE - SZKŁO!" Tylko komu przyszłoby do głowy, że podwójna stal to nic dla siłaczy zatrudnionych przez naszego Narodowego Dostarczyciela Przesyłek...
Zdjęcia te umieszczam jako ostrzeżenie - nim przekażesz swoją przesyłkę Poczcie Polskiej określ jej wartość a potem w obecności jej pracownika oklej ją wszelkimi możliwymi ostrzeżeniami.
Ostrzeżenie drugie - odbierając paczkę lub list, otwieraj od razu przy pocztowcu i żądaj potwierdzenia uszkodzenia/zniszczenia/otworzenia/okradzenia czy dokonania innej niepożądanej czynności, na którą powinieneś być przygotowany!
Autor:
jotesz
o
8:21 AM
3
komentarze
29 sie 2006
Raczkowski vs. Polish Guano
Próba wklejenia tego rysunku na bliźniaczym blogu chamopole bis nie powiodła się!
Blox – portal blogowy koncernu Agora odmawia wklejek obrazków naruszających prawa autorskie.
Ponieważ chamopole nie jest przedsięwzięciem komercyjnym, nie czerpie zysku z blogu (raczej możliwe są straty...) a rysunek zamieszcza z uwielbienia dla geniuszu Obywatela Raczkowskiego, to odważyło się rysunek powielić, jako ilustrację w dyskusji ogólnonarodowej Gówno a Sprawa Polska.
Efektem tej dyskusji jest liczenie przeze mnie mijanych kup psich oraz obserwowanie wydaleń odbywających się pod czułym spojrzeniem właścicieli psów. Zwracać uwagi jeszcze nie próbuję, w trosce o własne życie i uszy.
Sprawa, badana przez prokuratora jest ciekawa, bo pokaże nam granice wolności wypowiedzi satyrycznej. Po efektach poznamy, oby nie były tak etetyczne, jak te zostawiane przez pieski...
Sprawa jest podwójnie ciekawa, bo pokaże nam, czy w Najjaśniejszej i Najczystszej oraz Najbardziejpachnącej możliwe jest ukaranie kogokolwiek za satyryczne opowiedzenie „co wymyślił, że niby zrobił”, czyli „czas przeszły niedokonany w myślach”.
Autor:
jotesz
o
10:24 AM
2
komentarze
Etykiety: rysownicy
28 sie 2006
Hezbollah żałuje porwania izraelskich żołnierzy
dziś w Wyborczej na 12 stronie...
AS
2006-08-27, ostatnia aktualizacja 2006-08-27 20:01
http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,3577184.html
- Gdybyśmy wiedzieli, że porwanie dwóch izraelskich żołnierzy doprowadzi do trwającej od miesiąca wojny, nie zrobilibyśmy tego - powiedział wczoraj lider Hezbollahu Hassan Nasrallah. Żołnierze zostali porwani 12 lipca. W odpowiedzi na ten zamach Izrael zdecydował się na interwencję w Libanie - w walkach zginęło co najmniej 1287 Libańczyków, z czego większość to cywile, a ponad 4 tys. osób odniosło rany. Po stronie izraelskiej zginęło 160 ofiar. Nasrallah powiedział, że trwają negocjacje z Izraelem w sprawie wymiany więźniów.
Tyle krótkiego, zdawkowego komunikatu.
Nasrallah rzekł, niech go piekło pochłonie, że nie zrobiliby tego, gdyby wiedzieli. Szkoda, że nie dodał -"gdybyśmy pomyśleli". Być może nie dodał, bo myślenie nie jest widocznie tym, co najlepiej wychodzi nasrallahom-hezbollahom!
Autor:
jotesz
o
9:52 AM
0
komentarze
Etykiety: Bliski Wschód
26 sie 2006
"niewłaściwy skrót myślowy"
Antoni Macierewicz przeprosił osoby urażone swoją wypowiedzią
Antoni Macierewicz oświadczył, że mówiąc o byłych polskich ministrach spraw zagranicznych 'użył niewłaściwego skrótu myślowego', a osoby urażone tą wypowiedzią przeprasza. (karp, pap)
Dziś w sobotę 26 sierpnia 2006 roku w polityce polskiej narodził się nowy rodzaj operacji mózgowej, przypominający myślenie - tak zwany "niewłaściwy skrót myślowy".
Można go określić krótko "antek".
Antka się puszcza - jak bąka. Podobieństwo jest duże - antek też potrafi narobić smrodu, antek się nie podoba, antek wzbudza dezaprobatę, antek nie uchodzi dżentelmenom.
Antka może puścić cham, który po puszczeniu uśmiecha się zwycięsko i tajemniczo.
Tajemnica pryska, gdy okazuje się, że antek to po prostu krótkotrwały defekt mózgu, choć często jest symptomem długotrwałego i postępującego defektu.
Mały Wielki Człowiek Premier kolejny raz pokazał narodowi swe wyjątkowe umiejętności dobierania współpracowników. Jak można by nazwać Antka? Może Skrótmyślowy?
Minister Antek Skrótmyślowy - to brzmi interesująco...
Autor:
jotesz
o
8:57 PM
6
komentarze
Etykiety: puszczanie antka
25 sie 2006
''Katolicy powinni bronić pomówionych polityków''
Sylwia Szewc, Lublin 2006-08-25,
http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,3571582.html
Nie wolno powtarzać populistycznych opinii, że Polska stanowi wielkie bagno, w którym rządzili do tej pory jedynie agenci i zdrajcy. Moralnym obowiązkiem chrześcijanina jest bronić tych, których godność usiłuje się podporządkować igrzyskom organizowanym w ramach partyjnych rozgrywek - mówił wczoraj abp Józef Życiński.
- Jak oszustów albo agentów traktuje się tych, którzy 17 lat temu wzięli na barki ciężar troski o zdewastowaną ekonomię, usiłowali budować państwo prawa w bagnie ówczesnych nadużyć i przemocy. Teraz, żeby podkreślić swoje zasługi, usiłuje się przedstawiać ich jako zdrajców - mówił metropolita lubelski w czwartek podczas mszy odpustowej w parafii św. Bartłomieja w Niedrzwicy Kościelnej (woj. lubelskie).
Nawiązał do historii św. Bartłomieja-Natanaela, który głosił prawdę Ewangelii, płacąc za to cenę życia: - W polskim pejzażu nieraz dominuje styl, w którym nie widać poświęcenia męczenników, ale do głosu dochodzą osobniki chore na ambicję, tęskniące za natychmiastową władzą, niemające żadnych oporów moralnych - ocenił.
- W środowiskach, którym powierzono elitarne funkcje i ważną troskę o przyszłość polskiej demokracji, można zauważyć pełen kompleksów styl prowincji. Tej prowincji intelektualnej, gdzie usiłuje się dzielić nas na gorszych i lepszych, tropiąc wyimaginowanych wrogów. I wtedy zamiast chrześcijańskiej kultury życia otrzymujemy praktykę pomówień i podejrzeń, w których nie obowiązuje elementarna kultura czy podstawowa odpowiedzialność za słowo - dodał abp Życiński.
Jako smutny symbol braku kultury podał m.in. publikacje, w których Herberta przedstawia się jako współpracownika SB. - Dla szerokich gremiów inteligencji i studentów w okresie stanu wojennego ten Herbert był symbolem niezłomności ducha, znakiem nadziei na przetrwanie, a dziś bezmyślni łowcy sensacji próbują pluć na pomniki, zniesławiać bohaterów narodowych - powiedział arcybiskup.
- Ta chora mentalność prowincji nie potrafi patrzeć szeroko i dostrzegać szlachetnych dusz w różnych środowiskach i ugrupowaniach partyjnych, tylko chciałaby dla siebie rezerwować monopol na polskość i patriotyzm. Nie wolno nam patrzeć obojętnie, gdy w stronę uczciwych i odpowiedzialnych osób kierowane są niesprawiedliwe oskarżenia. Nie wolno powtarzać populistycznych opinii, że Polska stanowi wielkie bagno, w którym rządzili do tej pory jedynie agenci i zdrajcy - apelował abp Życiński.
Zwrócił uwagę na to, że takiego języka i takich terminów nie używał nigdy Jan Paweł II. - On jest dla nas wzorem miłości do Ojczyzny. Nie wolno więc nam mówić, że to agenci i SB doprowadzili do przemian w Polsce. Ojciec Święty podczas swej pierwszej pielgrzymki do kraju modlił się, aby Duch Święty przyszedł i przemienił oblicze tej ziemi. Nie zakrzykujmy zatem Ojca Świętego - powiedział arcybiskup i zaapelował, by nie udzielać wsparcia środowiskom, które "lekceważą ludzką godność i nie potrafią dowartościować tych, którzy byli przed nami, a wnoszą jedynie niepokój i konflikty".
- Obawiam się, że ci, którzy dziś operują pomówieniami i intrygą, są ludźmi sukcesu na bardzo krótki dystans i następne pokolenia podsumują ich równie ostro, jak podsumowano tych, którzy występowali w roli jedynych patriotów i obrońców Ojczyzny w okresie PRL-u - zakończył metropolita.
I znowu nie powinienem nic dodawać do takich słów biskupa, którego szanuję nie tylko za to, że jest również wykształconym fizykiem (habilitacja w 1980 roku - praca habilitacyjna "Prostota i dyskonfirmowalność jako kryteria heurystyczne w kosmologii relatywistycznej") i członkiem Komitetu Biologii Ewolucyjnej i Teoretycznej PAN, Europejskiej Akademii Nauki i Sztuki w Wiedniu, Kongregacji do Spraw Wychowania Katolickiego, Papieskiej Rady Kultury, Komisji Wspólnej Episkopatu i Rządu RP, Komisji Episkopatu do Spraw Nauki Wiary, jest członkiem zagranicznym Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych, przewodniczącym Rady Episkopatu do Spraw Apostolstwa Świeckich i Rady Programowej KAI. Jest też członkiem Wspólnej Grupy Roboczej Kościoła Katolickiego i Światowej Rady Kościołów (1999-2005). Doktor honoris causa UJ (2005)... Tyle z zawsze przydatnej Wikipedii.
Takie informacje mogłyby tkwić przy nazwisku Stanisława Lema, z którym Ksiądz Biskup miałby pewnie więcej do pogadania niż z Padre Direttore!
Autor:
jotesz
o
10:03 AM
1 komentarze
Etykiety: lustracja
Proponowałabym, żeby państwo nie zadawali pytań...
...powiedziała Pani minister spraw zagranicznych Anna Fotyga do posłów zainteresowanych antko-rewelacjami dotyczącymi jej poprzedników.
Szef Kancelarii PrezydentaAleksander Szczygło powiedział: - Dlaczego prezydenta ma interesować przeszłość byłych ministrów.
A my – Naród – mamy prawo dowiedzieć się? Czy nas może interesować przeszłość naszych byłych ministrów. Rzuca się nam, jak ochłapy bydłu wyborczemu, rewelacje lustracyjne dotyczące księży, pisarzy a nawet Zyty. Mamy tylko żreć to, co nam Pan zdecyduje rzucić?
Szkoda fotygi na gupi tłum, co wszysto kupi (pożre) – jak powiedziałby autorytet moralny IVRP Jacek Kurski.
Autor:
jotesz
o
8:06 AM
2
komentarze
Etykiety: 4erpe
24 sie 2006
Konstytucje 2006
Lech Janerka
Są wesołe konstytucje
Które mają jeden cel
Chcą oddalać rewolucje
Ale my to mamy gdzieś
Dokładnie tam, Dokładnie tam
Są przewrotne rezolucje
Które mają zgubną treść
Nigdy nikt ich nie przeczyta
Ale my to mamy gdzieś
Dokładnie tam, Dokładnie tam
Tekst dopisany przez Sidney'a Polaka:
Nie wierzę w rewolucje
Ani w ewolucje
Ja nie wierzę w brak tego,
o czym każdy wie
Nie wierzę w instytucje
Ani rezolucje
Ja nie wierzę w brak tego,
o czym każdy wie
Wybraliście mistrzów polityki,
Kaczora Donalda i Myszkę Mickey.
Ale daleko nam do Disneylandu,
Bo dziś polityka to tysiące patentów.
Kolejny nielot w stadzie prezydentów,
Więc nie brakuje już żadnego z elementów.
To kolejny nielot człapie z odmętów,
I niesie dla kraju cały worek prezentów.
Policje, rezolucje, genialne plany,
Sprawiedliwe prawo i rządowe zmiany.
Kolejna komedia weszła na dekady.
Polski czarny humor coraz bardziej doceniany.
Gdzie jest prawda, gdzie jest fałsz?
Gdzie jest miłość, którą w sobie masz?
Gdzie są wszystkie obietnice?
Polityku, znaj granice!
I zawsze tak jest!
Niestety zawsze jest tak!
Przymilasz się, kiedy chcesz władzę mieć
I zmieniasz się, kiedy w końcu ją masz.
A ja!
A ja sobie siedzę,
Siedzę i ci nie wierzę.
Bujam nogą, palę skręta,
Moja droga nie jest kręta.
Jestem wolny i wiem swoje!
Jestem wolny i wiem swoje!
Nic co moje, nie jest twoje!
Polityku, nie jest twoje!
Autor:
jotesz
o
10:21 AM
2
komentarze
Bartoszewski o Macierewiczu
"Wiem dokładnie, co robiłem w życiu, co robię i co myślę. Nie zależy to od tego, co komuś przyjdzie do głowy. Czy jestem obrażony na Macierewicza? Odpowiem pytaniem na pytanie: czy jak pana obrzyga pijany w autobusie, to jest to kwestia moralna? Nie. Raczej estetyczna. Ano tyle."
Autor:
jotesz
o
10:05 AM
0
komentarze
Etykiety: 4erpe
23 sie 2006
Mam bloggera tam gdzie pis!
Mam w dupie bloggera! Przechodzę do bloxa! Link z boku na górze!
Piszę już trzeci raz post od nowa, bo ciągle wywalam się na sś - niech szlag trafi taki durnowaty pomysł! Obsługa po angielsku też jest dla mnie za trudna...
Azrael namawiał na wordpress, ale nie znam go. Na wszelki wypadek też się tam zalogowałem. Może założyć chamopole w wielu serwisach blogowych? I zostać tam, gdzie najmilej, najłatwiej, najproś(!!!)ciej?
Trochę mi żal blogspota, bo tu straciłem dziewictwo blogerskie, ale ś(!!!)lubu nie brałem
Autor:
jotesz
o
10:07 AM
10
komentarze
Etykiety: blog
22 sie 2006
Znaj proporcje Mocium Panie!

Nieoceniony Ibrahim Alkud prowadzący blog "religia pokoju" znowu mnie sprowokował do podkradzenia obrazka. Nawet wprost informuje: "Ideą strony jest bezpłatny dostęp do wszystkich zamieszczanych tu tekstów na temat islamu. Nie planuję żadnych ograniczeń dostępu ani żadnych opłat." Co prawda obrazek to nie tekst, ale potraktujmy go jako informację...
Informacja jest moim zdaniem niepełna, bo nie obejmuje Indonezji, która jest NAJLICZNIEJSZYM (242 mln ludzi) muzułmańskim państwem świata. Wypadłaby gdzieś na krawędzi rękawka... Tekst nawołuje: "Zakończyć niesprawiedliwą żydowską okupację terenów muzułmańskich!"
I jeszcze cytat; "Izrael - państwo wielkości Walii, z 5 milionami mieszkańców, całkowicie odpowiedzialne za wszystkie przestępcze działania islamistów na całym świecie."
Autor:
jotesz
o
8:37 AM
Etykiety: Bliski Wschód

