Pokazywanie postów oznaczonych etykietą politycy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą politycy. Pokaż wszystkie posty

1 mar 2010

Nie możemy być bydłem przeganianym z miejsca na miejsce przez polityków

Wojciech Mann ma dosyć? Zupełnie się nie dziwię Wojciechowi Mannowi. Przeżyliśmy potop szwedzki, przeżyjemy i radziecki. Tak mawialiśmy za komuny, dodając sobie otuchy. Co teraz mają sobie powtarzać radiowcy Trójki? Zawłaszczonej przez PiS, który poszukuje tub propagandowych dla zbliżających się kampanii wyborczych. Komuna pozwalała Trójce istnieć, traktując ją za margines dla małej grupki jajogłowej młodzieży. PiS widocznie traktuje Trójkę dużo poważniej, skoro decyduje się na ręczne sterowanie. Znowu sobie odpuszczę Trójkę, traktując ją jak Trujkę. Dobrze, że we Wrocławiu mam radio RAM!

Konflikt się rozwija, choć go zupełnie nie ma, zdaniem nadzorcy partyjnego...

24 lut 2010

Politycznie?

Dawno (?) już nie pofolgowałem sobie szczerze o polityce. Jakieś wspominki, muzyczka, jednym słowem - tematyka zastępcza! Bo polityka to to, co nas rusza, co nas wkurza, co nas rozpala. Choć przemieszane wszystko bywa z olewaniem, tumiwisizmem, zobojętnieniem i odepchnięciem od siebie.

Wcale mi się nie chce określać tu, nawet anonimowo, kogo popieram wewnętrznie, kogo wydaje mi się że poprę w najbliższych wyborach, a kogo w tych następnych. Szczerze, to mogę chyba tylko wycisnąć z siebie, że nie ma ugrupowania politycznego, z którym mógłbym się utożsamiać w pełni. Dlatego łatwiej mi definiować nielubianych, bo precyzyjniej uświadamiam sobie, co mnie złości, wkurza, niecierpliwi, odrzuca... Nasza kochana polska selekcja negatywna! Wiem, za co nie lubię, ale nie znajduję powodów, by lubić. Więc popieram tych najmniej znienawidzonych.

Gdy nazbieram trochę więcej plusików (oczywiście dodatnich), to zaczynam nawet odczuwać bliskość. Mija ona po pierwszym potknięciu kolejnego idioty, autora aktualnie wszechomawianego idiotyzmu, będącego sensacją dzisiaja i jutraja. Pojutrze nikt nie będzie pamiętał. My, Polacy, jesteśmy mało pamiętliwi. Paradoks? No bo pamiętamy o Katyniu, o Wrześniu, o Marcu, o Październiku. O stanie wojennym, o komunie, pamiętamy już trochę mniej. O kunsztownych meandrach ostatniego rządu i przedostatniej koalicji nie pamiętamy już zupełnie.

A ja pamiętam, i jest to denerwujące. Na ekranie Ryszard Czarnecki przekonuje mnie do swoich ocen, a ja pamiętam mu wszystkie ugrupowania, które zaliczył, wszystkie wiatry, na które nastawiał swe szeroko rozpostarte skrzydła kogucika dachowego. Oczywiście jest on zupełnie nieważnych przykładem, ale za to bardzo typowym przykładem. To niemal wzorzec polskiego polityka. Ścierka, którą można umazać w dowolnym błocie - czerwonym, zielonym, czarnym lub w paski. Potem zanurza się w wodzie kilkakroć, mocno wyrzyma, krótko suszy i znowu gotowa do użytku!

Cezary Chlebowski - wielki człowiek, wywindowany na podniebne szczyty platformiane z roli burmistrza miasta SPOD Świdnicy! Cholera! Ja, wrocławianin, nie miałem pojęcia, że pod Świdnicą są jakieś miasta. Gigant polityczny partii, którą dotąd popierałem z braku laku. Pocący się jak mysz pod miotłą, bo wyszło szydło z worka, że w zaciszu cmentarnym komunikował się z Rysiem.

Ćwok ze wsi, awansowany do roli wicepremiera rządu Najjaśniejszej przez kolejnego giganta polityki. Tego, któremu prezydent mojej Ojczyzny meldował wykonanie zadania! Jakby to był spust surówki z wielkiego pieca. Fornal, egzekwujący prawo pierwszej nocy od aktywistek partyjnych, rechoczący przed kamerami z własnego kurewskiego żartu. Żartem był też drugi wicepremier - wielki wymiarowo, ale mały formatem.

Pamięta się teraz nocne rozmowy cmentarne, które bada dociekliwa komisja, a nie pamięta się nocnych rozmów hotelowych z masarką, którą wiceszef partii prawa i sprawiedliwości przekupywał stanowiskami, okraszając bon motami o "jakiej, kurwa, demokracji". Powinienem sam siebie przekonać, że przecież partię fornali i partię wszechpolaków ci prawi i sprawiedliwi właśnie zatopili, więc powinienem ich poprzeć, bo na to czekałem. Ale pamięć nie pozwala. Zomo, drugie strony barykad, wykształciuchy, łże-elity. Polityk potrafi powiedzieć, że deszcz pada, gdy na niego plują. Ja nie potrafię!

Nic w sumie nie napisałem. I nikogo nie pochwaliłem. Politycznie...

9 lut 2007

Idiota z encyklopedią

Idiota z encyklopedią jest równie niebezpieczny jak małpa z brzytwą! We Wrocławiu, o czym, jako wrocławianin, ze smutkiem się dowiaduję, takim Intelektualistą Inaczej okazał się Norbert Tomczyk - prezes mikrowydawnictwa jakiegośtam.

Ów II (Intelektualista Inaczej) dowiedział się z encyklopedii o haniebnej przeszłości Jana Brzechwy - otóż ten łże Polak w czasach stalinowskich pisywał wiersze socrealistyczne! Może nawet napisał coś w stylu "towarzysz Stalin, co usta słodsze ma od malin"? Za owe zbrodnicze wierszyki nasz wrocławski II domaga się zmiany ulicy Jana Brzechwy na ulicę Andersa. Logiczniej byłoby chyba na Andersena - też w końcu bajkopisarz. Ale licho wie, co mógłby znaleźć na Hansa Christiana nasz nadodrzański lustrator-encyklopedysta...

Pomysł popiera były poseł ZSLu i PSLu - Janusz Dobrosz, wicemarszałek Sejmu z ramienia LPR i cała wrocławska LPR, "bo jest klimat sprzyjający takim inicjatywom"... Niedawno gdzieś w Polsce szkoła chciała sobie nadać imię Jana Brzechwy i oczywiście znalazła się banda idiotów w radzie gminy, która tę inicjatywę z przyczyn ideologiczno-rasowych też chciała utrącić, ale dzieci i ich rodzice obronili bajkopisarza przed głosicielami politycznego bajdurzenia.

Mam nadzieję, że Wrocław, ta twierdza otwartości i wielokulturowości, nasze Miasto Spotkań, obroni się przed bełkotem idiotów. Mam nadzieję, że we Wrocławiu jest zbyt dobry klimat na takie zatęchłe smrodki!

7 lut 2007

Zgłupiałem ze zdziwienia...

...tym Dornem. Może powinienem napisać, że zdorniałem?

Że się Radek mógł narazić - rozumiem. Poszedł w odstawkę i już.
Ale co z tym Dornem? Się naraził też? Pokpiwał sobie przy znajomych i Chłopaki Antka doniosły do Braci Bliźniaczych? Odechciało mu się? Może chce do Plarformy, do Tuska?
Może miał przy BB
kompleks niższości???


Kto następny do jednodniowej sensacji? Kto chce mieć swoje warholowskie 5 minut?

Chyba zacznę pisać o muzyce albo powrócę do wspomnień.
Żydzi mieli rację z tym przekleństwem;
"obyś żył w ciekawych czasach"!

2 lut 2007

Zawisza nie złamie prawa!


Na Zawiszy można polegać jak na Zawiszy! Nie złamie prawa!
Jeśli wykonuje obowiązki przewodniczącego komisji sejmowej do spraw bankowych, nawet jeśli jakiś tam trybunał uznał, że powołano ją wbrew prawu czy konstytucji, to nie może nie przyjmować zapłaty za przewodniczenie komisji, która nic nie robi i nikogo nie przesłuchuje. Nazbierało się tej godziwej zapłaty ponad 7 tysiączków - należy się! Pozostali czterej ciężko harujący członkowie po niemal piątalku tysiączaków - razem cuś kole 27 tysięcy, jak powiedzieli by bezrobotni z nabożnym podziwem... Tanie państwo!

W ten sam dzionek media zachłystują się komorniczym zaborem miesięcznej dawki NFZ we wrocławskim szpitalu klinicznym, który chyba zbankrutował w wyniku nienaprawienia sytuacji w polskiej służbie zdrowia. Pani profesor kliniki hematologii dziecięcej ma w szpitalu ponad 150 dzieci chorych na białaczki i inne nowotwory. Mówi o tym, że dotychczas tylko komornik zabrał półtora miliona za robotę zwaną egzekucją komorniczą i wszystko to w zgodzie z prawem. Komornik też nie łamie prawa, jak Zawisza! Sąd wydał wyrok a on ten wyrok egzekwuje, dlatego czynność nazywa się egzekucją. Nazwa właściwa, bo w wyniku tej egzekucji kilka dzieciaków może ponieść śmierć... Jak egzekucja, to egzekucja! Jak państwo prawa i sprawiedliwości, to prawa należy przestrzegać! I forsę brać, bo niebranie forsy byłoby prawa łamaniem i ze sprawiedliwości naigrywaniem się!

Dobrze, że jeszcze nie mam wnuków a moje dzieci już za stare na leczenie w klinice hematologii dziecięcej. Jeśli zachorują, to może będą leczone w Anglii, Iralandii albo innym kraju, który wybiorą, bo kraj w którym poseł Zawisza stanowi prawo a potem robi wszystko, co umie, by prawa nie łamać, czyli bierze godną zapłatę godnie, to nie jest kraj, w którym chciałyby żyć moje dzieci. Dobrze, że mądrzy młodzi ludzie wymyślili komunikatory, Skype, Jajah i inne sposoby na niwelowanie odległości...

31 sty 2007

Bogaty biedny ZUS!

Od kilku dni telewizje rządowe i komecyjne pokazują stada biednych emerytów i rencistów, szturmujących papierowymi pozwami betonowe fortece ZUSu. Urzędnicy przyjmują tony lasów w postaci arkusików, wypełnianych skargami na to, jak emerytów obdarto kiedyś z nędznej podwyżki i że oni teraz żądają zwrotu tych zrabowanych, wdowich groszy. Od czasu do czasu pojawia się elegancki rzecznik prasowy ZUSu, by powiadomić wszem i wobec, że owe pozwy są tym, czym są, czyli arkusikami zniszczonego bezpowrotnie lasu, i nie spowodują jakichkolwiek wyrównań, procentów zaległych czy podwyżek czegokolwiek!

Na szczęście emeryci i renciści będą mogli już niedługo udać się do Świątyni Opatrzności Bożej, by tejże Opatrzności oddać się pod opiekę, by wyżalić się na bezduszną instytucję, która rozbudowuje swe wygodne, luksusowe siedziby na chwałę prezesów, dyrektorów i tłumów sytych urzędników. Dlatego, na Chwałę Boga i Jego Opatrzności, z nieprzebranych rezerwuarów ZUSu, hojną ręką dorzucono marne 40 milionów złotych do budowy świątyni, której architektonicznego wyglądu pozazdrościć mogą nam najbogatsze emiraty, taplające się w ropie naftowej.

Przecież 99,98 % społeczeństwa polskiego to Katolicy, więc słusznie założono, że nikt nie zaprotestowałby przeciw takiemu mieszaniu budżetu państwa z wydatkami kościoła! Zwłaszcza emeryci i renciści...

30 sty 2007

Prezydent...




KONSTYTUCJA RP z 2 IV 1997 r.
Rozdział V
Prezydent RP
Art. 126.
1. Prezydent RP jest najwyższym przedstawicielem RP

Nie strzelać do Wassermana!

We Wprost wywiad ze Zbigniewem Ministrem Wassermanem. Zwierzył się on, że staruszka włócząca go po sądach, po tym jak nie chciało ministerzysko zapłacić jej zięciowi za wykonane roboty budowlano-instalacyjne, była sprowokowana i zmanipulowana przez ludzi, związanych ze starymi słuzbami specjalnymi.

Robię przegląd swoich wpisów blogowych, dotyczących Szanownego Pana Zbigniewa Ministra Wassermana! Muszę je przejrzeć, by ocenić, czy nie dogryzałem Szanownemu zbyt wrednie lub złośliwie, bo wtedy mógłbym się dowiedzieć z jakiegoś wywiadu lub komentarza, że byłem marionetką w czyichś brudnych, postkomunistycznych łapskach!

Teraz zarówno żle być chłopem ze WSI jak i niedobrze jest być z Ludźmi Z Miasta... Jak nie służby to mafia! Przyjdzie zamieszkać w lesie?

Janie Mario Rokito! Za mało!

Janie Mario Rokito - Twój Program Naprawy Kraju ma za mało stron - jakieś nędzne trzysta kilkadziesiąt...

Twój dokument powinien liczyć 666 stron!

Noblesse oblige!

22 sty 2007

Piłka nożna skopana

Prezesem PZPN powinien zostać menedżer z wizją, a nie polityk skaczący od kilkunastu lat z kwiatka na kwiatek.
Do tego zdania z dzisiejszej Gazety Wyborczej nie trzeba już nic więcej dodawać. No może tylko to, że teraz bohater artykułu jest kwiatkiem do kożucha Samoobrony.
Jako wrocławianin pamiętam początki kariery politycznej i dziennikarskiej europosła Ryszarda Czarneckiego i mógłbym wyzłośliwiać się długo na ten nieciekawy temat, ale szkoda bloga!
Pozwólcie mu jak najdłużej pozostawać w Brukseli, by jak najkrócej bywał w kraju...

12 gru 2006

Spieprzajcie, Dziady!

Dostałem mail od Przyjaciela z Australii - na końcu dopisał: "W zalaczeniu kopia dosyc przerazajacego artykulu Jana Nowickiego (aktora?) z Polski"

Spieprzajcie, dziady!

Nie o „Cracovii", nie o „Wiśle” - ale o politykach będzie. Czy wy zatraciliście tak dalece instynkt samozachowawczy, że już nie słyszycie, nie widzicie, nie czujecie - jak bardzo mamy was dość?

Wszystkich. Tych z lewa, prawa, centrum i rogatek.

Że gardzimy waszą interpretacją prawa i sprawiedliwości i śmiejemy się z waszych prób samoobrony, że wasza liga przypomina piłkarską, a obywatel woli bardziej stać twardo na ziemi niż trzymać się chybotliwej krawędzi platformy bez kół. Na Kardynale Stanisławie Dziwiszu spoczywa obowiązek umiarkowanej w tonie reprymendy - pod waszym adresem - my, zwyczajni grzesznicy, którzy kiedyś będą smażyć się w piekle, mamy przynajmniej tę satysfakcję, że - wzorem prezydenta Rzeczpospolitej - możemy twardo warknąć wam w oczy -spieprzajcie, dziady!

My chcemy żyć i pracować w spokojnym domu. Dla siebie i naszych rodzin. Nie możemy od rana do wieczora patrzeć na twarze, które brzydną proporcjonalnie do powiększającej się szpetoty ich wystąpień, decyzji, obłudy i zwykłych przestępstw. Jak długo jeszcze każecie nam wami pogardzać? Ile jeszcze usłyszymy od was oświadczeń, które nawzajem się wykluczają?

Jakim prawem taki Andrzej Lepper może „cenić ludzi szanujących prawo", skoro on sam i jego wasale tak często się z nim rozmijają? Ze zwykłego słowa „przepraszam”, które dla dobrze wychowanego człowieka tyle znaczy co oddech, zrobiliście jakiś poważny oręż, odkupienie win, hasło, sentencje wyroku, co - obok symbolicznej kwoty wpłacanej na zbożny cel - musi się ukazać w gazetach.

Śmieszni jesteście chłopaki. Peryferyjni, prowincjonalni, zepsuci do szpiku kości. Prosimy, wydajcie sobie (za każde pieniądze!) gazetę, tylko i wyłącznie dla siebie. W niej możecie się opluwać do woli, popisywać rzekomą bezkompromisowością i talentami do wizjonerskiej naprawy Rzeczypospolitej. Od pierwszej do dziesiątej. Niech wasze medialne tuby kosztują naród nawet majątek. Nieważne, opłaci się.

Ale wara od naszych oczu, uszu i nosów. Naszymi gwiazdami niech będą: omijający Rydzyka Bóg, artyści, zwyczajni ludzie, zwierzęta, wschody i zachody słońca, woda, ziemia, praca, pory roku. Ale nie wy. Nie wy - na Chrystusa!!!

Nie woźcie się w opancerzonych samochodach i niech tylu „byków" w czarnych garniturach was nie osłania. My naprawdę nie chcemy was zabić. Nie zasługujecie nawet na to, żeby być celem uświęcającym środki. Żyjcie sobie spokojnie w enklawie żałosnych złudzeń, ale błagamy!-na własny koszt. Skończcie raz na zawsze z „przepraszam" i nie zawracajcie nam także dupy tym, kto komu podał rękę, a kto komu nie. Zachowujecie się jak dzieci w piaskownicy.

Obrażacie naszą inteligencję, nudzicie nas, żenujecie, przerażacie! A fakt, że was wybraliśmy, jest tylko jeszcze jednym powodem do ogólnego wstydu. Okazuje się bowiem, że jesteśmy żałosnym społeczeństwem. Nie narodem, ale właśnie... społeczeństwem. Brzydkim, nierozsądnym, rządzonym przez jeszcze brzydszych i nieprzewidywalnych. Dzisiaj, gdy dżentelmena zaatakował prowincjonalny fryzjer, nie można już nawet powiedzieć „Polegaj na mnie jak na Zawiszy".

Stało się tak, że nawet nie pociesza nas mądra fraza Stanisława Jerzego Leca: „Wszystko przemija, nawet najdłuższa żmija”. Dążąc do osiągnięcia swoich celów, opluliście - dziady! - wielu zasłużonych dla Polski - zacnych Polaków. Żyjących i nieżyjących. Myślę, że nie cofnęlibyście się nawet przed podważeniem autorytetu Najważniejszego. Jedyne, co was powstrzymuje, to polityczne wyrachowanie i moherowy lęk przed zemstą elektoratu.

Jestem wolny, żyję w wolnym, demokratycznym kraju. Mam prawo, które wy sami przemieniliście w obowiązek, krzyknąć: -" Dla mnie już nie istniejecie!!! ".

Jan Nowicki, 29 września 2006

Panie Janie! Dziękujemy za ten głos wściekłości i rozsądku! Należy się wszystkim załganym politykom po równi! Jestem z Panem i podpisuję się pod Pana listem oburącz!

Jak widać - list został napisany dość dawno. Jego aktualność tylko się zwiększyła. Dostałem go z Australii, więc ma odbiór bardzo szeroki. Polonia bywa różna - bywa kobylańska, bywa też z szerokimi horyzontami...

4 gru 2006

WICEMISTRZOWIE ŚWIATA

Nasi siatkarze dostarczyli nam wspaniałe emocje - apetyty zaczęły rosnąć nam tak mocno, że niektórzy już słyszeli Mazurek Dąbrowskiego grany w tokijskiej auli! Zdobycie srebrnego medalu mistrzostw świata jest wydarzeniem, na które kibice czekali całe pokolenie - 30 lat. Moje szczere gratulacje i wyrazy podziwu - ode mnie i całej rodziny, podskakującej z podniecenia przed ekranem.

Teraz ciekawi mnie jak gorliwie zaczną się w cieple tego sukcesu pławić politycy. Kto pojawi się pierwszy - prezydent czy premier? LAK czy JAK? LAK wręczy z namaszczeniem ordery lub medale - i słusznie, bo się należą. JAK powinien dodać jakieś zaokrąglone, wypchane koperty - i słusznie, bo się należą. Czy zjawi się minister wszechedukacji, by wręczyć medale i dyplomy za dawanie młodzieży przykładu? Czy partie zaczną festiwal propagandowych imprez, dyskontujących sukces Polski, Polaków, młodzieży, patriotów, sportowców, zdrowego trybu życia, religii, tradycji? Zobaczymy już niebawem...

30 lis 2006

JAK i LAK

JAK i LAK
- kto to tak
pisany?

Jarosław Aleksander Kaczyński
i Lech Aleksander Kaczyński...

RAZ - tak często spotykam skrótowo zapisywanego
Rafała Aleksandra Ziemkiewicza,
więc JAK i LAK są podobnie uprawnieni.

JAK i LAK,
LAK i JAK,
tak czy siak
- jeden smak.

29 lis 2006

Zagospodarować Marcinkiewicza

Taki apel w swoim blogu ogłosiła Janina Paradowska, wymieniając liczne atuty byłego premiera i niedoszłego stołecznego prezydenta.

A jakież to atuty zaposiadł Kaźmirz z Gorzowa? Chyba jedyny - stał się najmniej nielubianym politykiem PiS, i to do tego stopnia, że wszyscy uznali to za ogólnonarodowe lubienie i sympatię!

Ciekawe jaką partię stworzyłby z najbardziej nielubianym politykiem PO? Dobrze byłoby jeszcze trzeciego założyciela znaleźć - wtedy można by zastosować model tworzenia Platformy.

Nie zapominajmy, że dzisiejszy lider PO stał się kreatorem nowej partii po śmiertelnej obrazie - zdobyciu DRUGIEGO miejsca w wyborach na przewodniczącego Unii Wolności. Wtedy to zabrał wiaderko i łopatkę, by założyć nową piaskownicę!

26 lis 2006

Pani Hanno - gratulacje!

Warszawiacy zaimponowali frekwencją! Warszawiacy zaimponowli wyborem!
Kaźmirz z Gorzowa nie przekonał stolicy.
Może Pani Hanna pokaże Donaldom i Janom Maryjom co to znaczy mieć jaja w polityce. Może rozmemłańcy platformowi zreformują swoje działania. Może wreszcie zaczną działać...
Ciekawe będzie tworzenie koalicji warszawskiej. Może się ona stać modelowym wzorcem w skali kraju. Gdzie diabeł nie może tam babę pośle - i nawet rokita jej nie powstrzyma!

20 lis 2006

kunktatorstwo...

...zostanie ukarane?...
Ciekawe co ujrzymy PO "bitwie warszawskiej"?
Czy PO wygra i HGW zostanie prezydentem stolicy czy kuntatorstwo i rozmemłanie PO zostanie docenione przez wyborców i prezydentem zostanie Kaźmirz Gorzowski?
Czy w Krakowie wyborcy PO-słuchają diabelskich podszeptów Jana Maryji czy byłego już kandydata PO na prezydenta?

Jak widać obietnice bez pokrycia, składane przez Jarosława Premiera Kaczyńskiego, padły na POdatny grunt. POkażemy PiSowi, że jesteśmy prawdziwą dziewicą ideologiczną i nie pójdziemy na żadne układy z POstkomuną, choć chcieliśmy głosów jej wyborców! Niech sobie te głosy zabierają Marcinkiewicze i Majchrowscy - my wygramy w uczciwej walce! My nawet jesteśmy tak uczciwi, że przegramy w uczciwej walce!!!

Na złość babci odmrozimy sobie uszy...